F-16 twierdzi, że nie zmieni warunków offsetu

Mira Wszelaka
opublikowano: 2003-03-14 00:00

Znana jest już data, kiedy Polska podpisze trzy umowy z Amerykanami, związane z zakupem samolotu F-16. Stanie się to 15 kwietnia. Do tego czasu Lockheed Martin nie zmieni oferty offsetowej, w ramach której oferuje m.in. inwestycje za 250 mln USD w park technologiczny w Łodzi.

Wczoraj Jerzy Szmajdziński, minister obrony narodowej, zapowiedział, że w sobotę rząd parafuje umowy na dostawę samolotu wielozadaniowego F-16 oraz umowę kredytową. Do szczęśliwego finału brakowałoby tylko umowy offsetowej, na którą polska strona narzekała.

— Negocjacje offsetowe i ich zakończenie zadecydują o terminie podpisania umowy. Jesteśmy tak jak Amerykanie zainteresowani, żeby stało się to jak najszybciej — twierdzi minister.

Tymczasem Amerykanie znają już konkretną datę złożenia ostatecznych podpisów pod umowami. Według nich, stanie się to 15 kwietnia. I będą grać twardo.

— Lockheed Martin nie zmieni warunków propozycji offsetowych przed podpisaniem trzech umów. Nie mamy już czasu, by negocjować i przedstawiać nowe projekty. Jakakolwiek zmiana byłaby także sprzeczna z polskim prawem o przetargach. Oferta amerykańska została wybrana jako najlepsza. Jak więc może być niesatysfakcjonująca? — pyta Philip Georgariou, dyrektor regionalny międzynarodowej współpracy przemysłowej w Lockheed Martin, odpowiedzialny za wdrażanie programu offsetowego w Polsce.

Zaznacza, że nowe projekty, których kilka Komitet Badań Naukowych przekazał stronie amerykańskiej, mogą być włączone do offsetu dopiero po podpisaniu umowy.

Amerykanie są bardzo tajemniczy i nie chcą mówić o szczegółach propozycji offsetowych. Na razie ujawniają plany budowy parku technologicznego w Łodzi, który według wstępnych propozycji ma kosztować 250 mln USD (1 mld zł).

— W rozmowach z nami rząd podkreślał, że Polska nie tylko potrzebuje natychmiastowego wsparcia dotyczącego tworzenia miejsc pracy, ale potrzebujemy długofalowego rozwoju. Aby pogodzić te dwa cele, postanowiliśmy stworzyć inkubatory technologiczne — mówi Philip Georgariou.

Taka inwestycja — zdaniem Amerykanów — ma zapewniać usługi firmom w ich wstępnym procesie rozwoju. Współpracować mogą jednak nie tylko podmioty lokalne, ale także z regionu całej Polski.

— Pierwszą podstawową usługą dla tego typu firm będzie budowa infrastruktury i zapewnienie dostępu do Internetu. W tym przypadku naszym partnerem będzie Uniwersytet Łódzki — mówi Joel Wiggins, dyrektor inkubatora technologicznego w Austin w Teksasie, odpowiedzialny także za łódzki projekt.

Kolejnym etapem usług będzie doradztwo prawne dla wybranych podmiotów.

— Trzecim dla nas strategicznym zadaniem będzie pomoc w opracowywaniu planów marketingowych, strategii rozwoju, planów rozwoju w zakresie technologii, identyfikowanie i pozyskiwanie inwestycji oraz doradztwo w zakresie modeli biznesowych — zachwala Joel Wiggins.

Amerykanie podkreślają zalety tego typu przedsięwzięć. Mają nimi być: zainteresowanie nowych inwestorów regionem, napływ kapitału, wzrost zatrudnienia, wzrost konkurencyjności polskich przedsiębiorstw także w skali globalnej czy ściślejsza współpraca między uniwersytetami i firmami. Ich zdaniem, takie efekty przyniosły już inkubatory w ramach offsetu dostarczanego przez Lockheeda Martina w Izraelu i Chile.