Mamy do czynienia z gigantyczną bańką kredytową w Chinach. Mieliśmy już twarde lądowanie na giełdzie i na surowcach. Teraz może to dotyczyć szeroko rozumianej gospodarki – powiedział Faber w wywiadzie dla Bloomberg TV jeszcze przed czwartkową dewaluacją juana i wstrzymaniem handlu na giełdach w Państwie Środka.

By przeciwdziałać krachowi na parkiecie i odpływie inwestorów z szacowanego na 6,5 bln USD rynku akcji Pekin podjął już interwencje, kupując m.in. poprzez rządowe fundusze walory i wstrzykując środki do systemu finansowego. Wprowadził też nowe, ze względu na mające w piątek wygasnąć stare przepisy, odnośnie ograniczenia zbywania akcji przez akcjonariuszy dysponujących pakietami ponad 5 proc. akcji.
Jak to się przełoży na rynek, nie wiadomo – ocenia Faber dodając, że możliwe są cięcia w inwestycjach w badania i rozwój. Ekspert wskazuje, że istnieje ryzyko ostrego tąpnięcia w niektórych sektorach gospodarki, jak choćby miało to miejsce w hutnictwie stali.
W mojej opinii, co zresztą sam reprezentuję, lepiej być zbyt ostrożnym wobec Chin niż nazbyt optymistycznym – wyjaśnia Faber.
Odnosząc się do światowej bańki spekulacyjnej na aktywach, Faber nie pozostawia żadnych złudzeń.
Uważam, że tym co się następnie wydarzy na wszystkich rynkach aktywów, to będzie ich zatonięcie jak w przypadku Titanica – podsumowuje.