Drugiego takiego miejsca w Dąbrowie Górniczej, ponad 120-tysięcznym zagłębiowskim mieście, można ze świecą szukać. Na północ — stacja PKP, na wschód — centrum handlowe, na południe — Pałac Kultury Zagłębia, na zachód — Wyższa Szkoła Biznesu, a pośrodku — teren po Dąbrowskiej Fabryce Maszyn Defum, której początki sięgają 1882 r.




Czego w niej nie produkowano: od kotłów i pieców przez wieże wyciągowe dla kopalni po obrabiarki. Ponadstuletnia fabryka dokonała żywota, jednak miejski samorząd wykazał się refleksem i przejął jej nieruchomości.
— To cztery hektary, na których stoi sześć potężnych hal o solidnej konstrukcji — informuje Marcin Bazylak, pełnomocnik prezydenta Dąbrowy Górniczej. Mówiąc krótko: idealne miejsce, by na gruzach dawnego zakładu produkcyjnego (który nie jest objęty ochroną konserwatora zabytków) stworzyć nowe, bijące serce miasta, w którym krzyżują się szlaki komunikacyjne.
Będą konsultacje
Podwaliny pod „Fabrykę Pełną Życia” (bo tak określono dąbrowski projekt rewitalizacyjny) już są. Także finansowe. Samorząd Dąbrowy Górniczej otrzyma ponad 3,9 mln zł z konkursu „Modelowa rewitalizacja miast”, organizowanego przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Z takim zapleczem może zacząć zbierać opinie, jak dawne Defum powinno wyglądać w XXI wieku. Władze miasta już wiedzą, z kim zamierzają na ten temat rozmawiać.
— Chcemy poznać opinie czterech grup: osób, które mieszkają w pobliżu dawnej fabryki, tych, którzy będą ją odwiedzać, organizacji pozarządowych oraz przedsiębiorców. Obrazowo mówiąc: nie chcemy najpierw tworzyć przestrzeni pod wynajem, a potem myśleć, czy będzie to gastronomia, apteka, czy zakład fryzjerski. Musimy wiedzieć, czego chcą potencjalni partnerzy tego przedsięwzięcia. To, co będzie tu powstawało, zrodzi się na bazie partnerstwa publiczno-prywatnego oraz publiczno-społecznego — zapowiada Marcin Bazylak.
Miasto z zapleczem
Tegoroczny budżet 120-tysięcznej Dąbrowy Górniczej jest niemal zbilansowany. Dochody mają wynieść 604,7 mln zł, wydatki — 611,4 mln zł. Na inwestycje miasto przeznaczy 100,1 mln zł, czyli ponad 16 proc. wszystkich wydatków.
Ale oczywiście zagłębiowscy samorządowcy mają wyobrażenie, co w Defum powinno być i czego na pewno należy uniknąć. — Chcemy uciec od prostej sprzedaży terenu i nie chcemy, by była tu enklawa dla zamożnych ludzi — mówi Marcin Bazylak. W Defum nie będzie też banków (najwyżej bankomaty) ani biurowców.
— Nie zamierzamy konkurować z przedsiębiorcami, którzy wynajmą powierzchnie biurowe w centrum — tłumaczy pełnomocnik prezydenta Dąbrowy.
Oczekiwania miasta
Ale są branże, które w rewitalizowanym Defum będą mile widziane. — Marzy nam się przestrzeń dla rzemieślników, których zawody są spychane na margines lub po prostu giną. Szewc, kuśnierz, introligator — tacy drobni przedsiębiorcy mogliby liczyć na preferencyjny czynsz — opowiada Marcin Bazylak. — Podpisaliśmy list intencyjny w tej sprawie. Popieramy tę inicjatywę — potwierdza Karol Kohlbrenner, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Dąbrowie Górniczej. Miejski samorząd zastanawiał się, czy wprowadzać na terenie Defum funkcje mieszkaniowe.
— Chcielibyśmy tego uniknąć, bo mamy złe doświadczenia z łączeniem funkcji gastronomicznych i mieszkaniowych. Nie wykluczamy jednak, że jeden z kwartałów fabryki, ze strefą buforową, poświęcimy na budowę dwóch familoków dla studentów. Byłyby to mieszkania przejściowe, maksymalnie na kilka lat — mówi Marcin Bazylak. Jego zdaniem, samorząd ma dwa lata, by wypracować formułę „Fabryki Pełnej Życia”.
— Zderzymy nasze oczekiwania z propozycjami biznesu i mieszkańców. Mogą się pojawić nowe, zaskakujące pomysły — mówi Marcin Bazylak. Pełnomocnik prezydenta wierzy, że pierwsza łopata zostanie wbita w 2018 r. — Zaczynaliśmy od marzeń, teraz marzenia stają się realne — podsumowuje.