Fabryki, murale i… pocztówki z przyszłości

wysłuchała Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 06-11-2020, 11:13
aktualizacja: 06-11-2020, 14:07

Kiedyś zapomniana przez turystów – przez wiele lat widziano w niej tylko smutek i beznadzieję – Łódź dostała drugą szansę i rozkwitła. Chyba jeszcze nigdy nie była taka piękna – twierdzi Filip Miłoszewski, współzałożyciel firmy Listonic tworzącej aplikacje mobilne związane z zakupami.

Krzysztof Jarczewski

Kiedy w latach 90. ktoś mnie pytał, co jest ciekawego w Łodzi, odpowiadałem: Piotrkowska. Rzeczywiście, w tym czasie poza skupiskiem rozmaitych lokali przy głównej arterii w mieście nie było nic szczególnego do pokazania. Stare kamienice, mimo że piękne, chyliły się ku upadkowi, a po fabrykach, w których niegdyś huczały maszyny, hulał wiatr. Długo trwała stagnacja Łodzi. Kilkanaście lat temu zaczęło się to jednak zmieniać. Ruszyły programy przebudowy, rewitalizacje i teraz, gdy znajomi proszą mnie o polecenie miejsc, które powinni odwiedzić w Łodzi podczas weekendu, wiem, że na wszystko nie wystarczy im czasu. Mogę z dumą powiedzieć, że tak jak w każdym pięknym mieście są żelazne punkty, które trzeba zobaczyć. Obowiązkowy jest spacer Piotrkowską i wizyta w kompleksie Off-Piotrkowska. Tych, którzy dawno w Łodzi nie byli, z pewnością zaskoczy nowy dworzec. Wielki, nowoczesny, lecz nawiązujący stylistyką do starej Łodzi. Jeśli te żelazne punkty macie już za sobą, proponuję pięć wypraw w nieco inne rejony. Jak pewnie zauważycie, jednym z ważniejszych słów podczas wycieczki po Łodzi będzie rewitalizacja.

Księży Młyn

Krzysztof Jarczewski

Jeśli ktoś oglądał „Ziemię Obiecaną”, to przybywając do dawnej fabrykanckiej dzielnicy, może poczuć ducha tamtej Łodzi. Właśnie tu nakręcono sporą część filmu. Ceglane famuły jeszcze niedawno straszące okolicę, dziś są pięknie odnowione i dają obraz Łodzi z czasów rewolucji przemysłowej, budowanej na wzór angielskich osad industrialnych. W dawnej przędzalni Karola Scheiblera mieszczą się nowoczesne lofty, klimatyczne restauracje i firmy. Wycieczka po tym sporym kompleksie powinna się zakończyć w Muzeum Kinematografii, gdzie nominowana do Oscara produkcja Wajdy stanowiła pokaźną część ekspozycji. Niestety do końca roku muzeum pozostaje w remoncie – w zamian można zajrzeć do pobliskiego Parku Źródliska.

Monopolis

Krzysztof Jarczewski

To kolejny obsypany nagrodami sukces rewitalizacji powierzchni fabrycznych w Łodzi. Dawny Monopol Wódczany mieścił rozlewnię wódki, a potem, już w PRL, również największy w Łodzi sklep monopolowy. Ten trzeci pod względem powierzchni kompleks budynków postfabrycznych mieści się przy skrzyżowaniu alei dwóch marszałków: Edwarda Śmigłego-Rydza i Józefa Piłsudskiego. Dziś jest nowoczesnym obiektem z wyszukanymi restauracjami, sklepami, powierzchnią biurową i wystawienniczą. To również miejsce spotkań, przedstawień i koncertów. Obiekt otwarto w styczniu 2020 r. i przez epidemię jeszcze nie zdążył rozwinąć skrzydeł. Trzymam kciuki, by tak się stało – to naprawdę niesamowite miejsce.

Piotrkowska 217

Krzysztof Jarczewski

Kompleks budynków dawnej odlewni żelaza Józefa Johna między al. Kościuszki i Piotrkowską 217 jest upstrzony barami, kafejkami i restauracjami. Przed pandemią prawie w każdy weekend coś się tu działo. Festiwale śniadań świata, lodów, piwa, targi ekożywności, jarmarki bożonarodzeniowe, koncerty to tylko część wydarzeń. To świetny punkt na rozpoczęcie weekendowego wieczoru. Po smacznej kolacji można było spokojnie ruszyć w górę Piotrkowskiej na obchód pubów.

Elektrownia EC1

Krzysztof Jarczewski

Futurystyczny obiekt powstał w wyniku niezwykle udanej… rewitalizacji. W historycznych pomieszczeniach dawnej Elektrowni Łódzkiej mieści się Centrum Nauki i Techniki. To interaktywne miejsce, w którym można się dowiedzieć wszystkiego o technologiach wytwarzania energii, rozwoju wiedzy i cywilizacji. Ale to nie wszystko. Mieści się tu również jedyne w Polsce Centrum Komiksu i Narracji Interaktywnej. Jako fan komiksów cieszę się z tego najbardziej ze względu na festiwale i imprezy komiksowe. Często bywam tam z rodziną, nie zapominając zabrać aparatu fotograficznego. Zdjęcia z EC1 wyglądają jak pocztówki z przyszłości.

W stolicy murali

Krzysztof Jarczewski

Łódź w pewnym momencie swojej nowoczesnej historii stanęła przed wyzwaniem zagospodarowania mnóstwa wielkich szaroburych ścian. Zaczęto je ozdabiać muralami. Obecnie w Łodzi jest prawie 100 takich malowideł różnej wielkości. Autorami są słynni artyści z całego świata i bez dwóch zdań można powiedzieć, że miasto zostało stolicą polskich murali. Ulice niegdyś ponurej Łodzi zmieniły się w wielką galerię sztuki. Olbrzymie obrazy są malowane nie tylko na tyłach czy bokach kamienic, lecz także na blokach z wielkiej płyty i w podwórkach, angażując wizualnie ulicę. W mieście można podziwiać nowe dzieła sztuki oraz te, które funkcjonowały jeszcze w PRL, co dodatkowo oddaje ducha tamtej epoki. W dobie mody na superinstafoty to okazja do niepowtarzalnych ujęć. Wycieczkę po wielkoformatowych muralach można sobie zaplanować na stronie Fundacji Urban Forms (www.urbanforms.org), bo obejrzenie wszystkich w weekend może się nie udać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane