Z informacji Faktu wynika, że pracownica Izby skłoniła dyspozytora PKP do wstrzymania odjazdu pociągu przekonując go że „na pociąg spóźniła się grupa, która była na wyjeździe międzyrządowym”. Sugestia, że chodzi o urzędników, podziałała, choć w rzeczywistości rząd nie miał z tym nic wspólnego.
Jeden z pasażerów powiedział Faktowi, że próbował wytłumaczyć podróżującemu tym samym pociągiem Holendrowi, dlaczego nie odjeżdża on o czasie.
- Mój rozmówca nie był wstanie zrozumieć, jak w cywilizowanym kraju coś takiego jest możliwe – podsumował.