Faktoringowy fintech na skraju upadłości

opublikowano: 25-09-2019, 22:00

Prekursor mikrofaktoringu online — inviPay, w którego zainwestowali znani przedsiębiorcy, walczy o przetrwanie. Inwestorzy i twórca przerzucają się winą

Pierwszy fintech oferujący faktoring online mikroprzedsiębiorcom — inviPay — zaraz po starcie chwalił się sukcesami i szybkim wzrostem. Wyniki były tak dobre, że przyciągnął do spółki inwestorów — biznesmenów związanych z giełdową spółką z branży nieruchomości Capital Park. Pięć lat po starcie natomiast spółka złożyła do sądu wniosek o przeprowadzenie przyspieszonego postępowania układowego i czeka na wyznaczenie terminu głosowana wierzycieli nad propozycjami układowymi. Obecni szefowie związani z inwestorem winą za doprowadzenie spółki do bankructwa obarczają jej twórcę — Marcina P., który miał zdecydować o udzieleniu jednej ze spółek finansowania na podstawie fikcyjnych faktur. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura.

Stawiane mi zarzuty są bezpodstawne. Zależy mi na jak najszybszym
wyjaśnieniu sprawy — przekonuje Marcin P., twórca spółki inviPay, zdaniem jej
obecnego zarządu odpowiedzialny za doprowadzenie jej na skraj upadłości.
Zobacz więcej

KTO ZAWINIŁ?:

Stawiane mi zarzuty są bezpodstawne. Zależy mi na jak najszybszym wyjaśnieniu sprawy — przekonuje Marcin P., twórca spółki inviPay, zdaniem jej obecnego zarządu odpowiedzialny za doprowadzenie jej na skraj upadłości. Fot. WM

Osiem koni i lewe faktury

Jak to się stało, że prężny fintech wpadł w tarapaty finansowe? W sprawozdaniu finansowym za 2018 r. zarząd spółki tłumaczy, że na skraj upadłości doprowadził ją poprzedni prezes i założyciel firmy. Miał decydować o udzielaniu finansowania klientom na znacznie wyższe kwoty, niż przewidywał regulamin, oraz wprowadzać pozaregulaminowo ciche cesje dla zaufanych klientów.

Usługa polega na tym, że zbycie należności przez dostawcę nie musi być poprzedzone zgodą odbiorcy. W czasie gdy prezesem był Marcin P., status zaufanego klienta nadano spółce Eight Horses. Obecnie łączne zadłużenie tej firmy w stosunku do inviPaya wynosi 6,7 mln zł, z czego ponad 4 mln zł powstało w wyniku finansowania fikcyjnych, jak się okazało, faktur. W sierpniu firma złożyła do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa dotyczącego finansowania spółki Eight Horses.

Potem zarząd doszedł do wniosku, że oszustwo nie byłoby możliwe bez działań i zaniechań Marcina P., dlatego 14 grudnia 2018 r. do prokuratury trafiło kolejne zawiadomienie, tym razem dotyczące działań twórcy inviPaya. Obecnie toczy się postępowanie przygotowawcze w tej sprawie. Marcin P. zapewnia, że oskarżenia są „całkowicie bezpodstawne”. Twierdzi, że w działalność operacyjną spółki był zaangażowany cały zarząd, a oprócz niego zasiadał w nim również jeden z inwestorów — Kinga Nowakowska.

— W mojej ocenie zarząd inviPaya w sposób nieuzasadniony próbuje obarczyć mnie odpowiedzialnością za obecną złą kondycję finansową spółki. Jej sprawozdanie jest nierzetelne i zawiera nieprawdziwe sformułowania. W reakcji na nie skierowałem do sądu dwa akty oskarżenia w trybie prywatno-skargowym oraz zaskarżyłem uchwały zwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy inviPaya, w tym m.in. zawierającą sprawozdanie zarządu spółki za 2018 r., z powodu ich nieważności — mówi Marcin P.

Dodaje, że biegły rewident odmówił wyrażenia opinii o dokumentach finansowych spółki za 2018 r., jako jedną z przyczyn wskazując, że „istnieją poważne wątpliwości co do prawdziwości wielu stwierdzeń ujawnionych w sprawozdaniu finansowym, a na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie uzyskać wystarczających i odpowiednich dowodów na potwierdzenie tych twierdzeń”. Marcin P. podkreśla także, że zależy mu na jak najszybszym wyjaśnieniu sprawy i zamierza ściśle współpracować z prokuraturą. Na rozwiązanie trzeba będzie trochę poczekać.

— Sprawa jest na etapie postępowania przygotowawczego. Nie zapadł żaden wyrok i nie skierowano przeciwko mnie aktu oskarżenia — mówi Marcin P.

Spór o kontrolę

Marcin P. stworzył inviPaya w maju 2013 r., w zarządzie zasiadał do końca stycznia 2018 r., choć we wrześniu 2017 r. sprzedał kontrolny pakiet akcji inwestorom związanym z Capital Parkiem.

— Od tej pory moja rola w zarządzie była mocno ograniczona — twierdzi Marcin P.

Członkiem zarządu do dziś jest Kinga Nowakowska, równolegle członek zarządu Capital Parku, która ma 8,47 proc. udziałów w inviPayu. Pozostali inwestorzy to: Jan Motz, prezes Capital Parku, z 33,35 proc. udziałów, Equilibre z 38,8 proc., Investstissemenst Boutigue z 8,93 proc., a Marcin P. ma 10,45 proc. Główną przyczyną jego rozstania z inviPayem był, jak twierdzi, poważny konflikt z Kingą Nowakowską odnośnie zarządzania i przyszłości spółki.

— Wszystko zaczęło się na przełomie lipca i sierpnia 2017 r., kiedy nie wyraziłem zgody na to, aby pożyczki, które spółka otrzymała od inwestorów jako element pierwotnej inwestycji z 2015 r., zostały zamienione na akcje. Dawałoby to inwestorom dominującą pozycję w akcjonariacie, ale nie zaspokoiłoby potrzeb spółki w aspekcie pozyskania nowego kapitału, aby utrzymać jej dynamiczny rozwój. Miało to służyć wyłącznie prywatnym interesominwestorów, którzy w ten sposób uzyskaliby całkowitą kontrolę nad spółką — przekonuje Marcin P.

Dodaje, że w odwecie za ten sprzeciw inwestorzy, nie informując go, zlecili powołanemu przez siebie dyrektorowi finansowemu spłatę w trybie natychmiastowym części udzielonych spółce i jeszcze niewymagalnych pożyczek. Bezpośrednim skutkiem tego były problemy spółki w realizowaniu podstawowej działalności faktoringowej.

— Był to początek bardzo trudnej walki o kontrolę nad spółką i powód, dla którego sprzedałem kontrolny pakiet akcji — mówi Marcin P. Obecny zarząd inviPaya odmówił komentarza w sprawie konwersji oraz rzekomego konfliktu. „Na tym etapie nie chcemy komentować sprawy” — odpisał na pytania „PB” Maciej Jędrzejak, obecny prezes inviPaya.

Umowa z inwestorami ponoć przewidywała, że pierwsza część wynagrodzenia ze sprzedaży akcji zostanie Marcinowi P. wypłacona do końca stycznia 2018 r., natomiast druga, przy założeniu spełnienia przez inviPaya określonych w umowie celów w 2018 r., powinna zostać zapłacona na początku 2019 r. Do zapłaty ostatniej części jednak nie doszło.

— Ani spółka, ani inwestorzy do dzisiaj nie udzielili mi informacji, czy cele określone w umowie sprzedaży akcji zostały osiągnięte. Sądzę, że działania obecnego zarządu przeciwko mnie mają na celu również wywarcie nacisku w kwestii odstąpienia od dochodzenia należnych mi pieniędzy z tytułu sprzedaży pakietu kontrolnego akcji inviPay To także konsekwencja tego, że w grudniu 2018 r. nie zgodziłem się odsprzedać inwestorom wszystkich pozostałych posiadanych przez mnie akcji. Odmowa nastąpiła 7 grudnia, a wszelkie działania skierowane przeciwko mnie zarząd rozpoczął niespełna tydzień później — tłumaczy Marcin P.

W sprawozdaniu za 2018 r. zarząd informuje, że w wyniku działalności Marcina P. spółka miała utracić 15,6 mln zł. To spowodowało konieczność jej restrukturyzacji. Wniosek o przeprowadzenie przyspieszonego postępowania układowego wpłynął do sądu pod koniec ubiegłego roku. Teraz firma czeka na wyznaczenie terminu głosowania przez wierzycieli propozycji układowych. Od czerwca znacznie ograniczyła działalność operacyjną. Zdaniem jej prezesa, gdyby postępowanie układowe zakończyło się w najbliższym czasie, firma ma duże szanse wyjść na prostą, ale brak decyzji sądu wpływa niekorzystanie na jej sytuację.

— Staramy się negocjować z dostawcami warunki pozwalające na chwilowe zawieszenie korzystania z ich usług, żeby jednocześnie być gotowym uruchomić sprzedaż w momencie przegłosowania propozycji układowych — mówi Maciej Jędrzejak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy