Inwestorzy, którzy w ostatnich dniach października kupowali akcje Atlantisu, długo zapamiętają sesję 2 listopada. Zamiast spodziewanych kokosów pechowcy dorobili się potężnych strat. Spółka WAN zdementowała bowiem plotki, jakoby była zainteresowana wejściem na GPW za pośrednictwem Atlantisu, giełdowej wydmuszki.
Akcje Atlantisu staniały wczoraj aż o 45 proc. Warszawski deweloper WAN rozwiał nadzieje spekulantów na powtórkę scenariusza napisanego kilkanaście dni wcześniej przez JW Construction. Większy rywal WAN na rynku warszawskim wejdzie wkrótce na giełdę dzięki Energopolowi Południe, o czym nasz portal poinformował jako pierwszy 10 października. Notowania sosnowieckiej spółki błyskawicznie poszły w górę.
Nic więc dziwnego, że gdy na rynku pojawiły się podobne spekulacje o spółkach WAN i Atlantis, kurs tej drugiej zaczął mocno rosnąć. Tym bardziej że WAN był do niedawna znaczącym akcjonariuszem giełdowej firmy. Wydawało się, że coś musi być w tych plotkach, skoro na WZA Atlantisu przegłosowano nową emisję akcji bez prawa poboru. W ciągu zaledwie pięciu sesji kurs Atlantisu skoczył z 1,04 do 3,07 zł na wtorkowym zamknięciu (w trakcie notowań wynosił nawet 3,45 zł).
Po zamknięciu sesji jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że WAN jednak nie pójdzie tropem JW Construction. Spółka opublikowała oświadczenie. Czytamy w nim m.in., że WAN „w żadnym razie” nie zamierza wchodzić na giełdę poprzez Atlantis. Czwartek przyniósł paniczną ucieczkę inwestorów pozbywających się walorów Atlantisu za wszelką cenę. Obroty wyniosły 26,3 mln zł, co jak na spółkę nieprowadzącą działalności operacyjnej jest wartością astronomiczną.