Farmaceuci na celowniku urzędów skarbowych

Alina Treptow
opublikowano: 2014-01-13 00:00

W ciągu ostatnich miesięcy apteki są bezustannie kontrolowane, szczególnie te, które sprzedają w sieci

Polskie organy podatkowe postanowiły pójść za radą niemieckiego przysłowia, które mówi, że zaufanie jest dobre, ale kontrole są lepsze. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wzmożone kontrole trwają w placówkach aptecznych, szczególnie tych, które prowadzą sprzedaż przez internet — informuje firma Dziesięcina, specjalizująca się w obsłudze finansowej kilkuset aptek.

APTECZNY POMÓR: Grzegorz Rogaczewski, prezes firmy Dziesięcina, twierdzi,
 że znaczna część aptek jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Tylko w ciągu ostatniego
 roku zamknęło się ich ponad tysiąc. [FOT. WM]
APTECZNY POMÓR: Grzegorz Rogaczewski, prezes firmy Dziesięcina, twierdzi, że znaczna część aptek jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Tylko w ciągu ostatniego roku zamknęło się ich ponad tysiąc. [FOT. WM]
None
None

— Nie są to standardowe kontrole, szczególnie że miesięcznie są wszczynane 5-6 takie sprawy — mówi Grzegorz Rogaczewski, doradca podatkowy i prezes firmy Dziesięcina.

Wszystko w planie

Sami przedsiębiorcy niechętnie wypowiadają się na temat wizyt kontrolerów. Jeden z łódzkich farmaceutów, chcący zachować anonimowość, twierdzi, że zarządzana przez niego placówka już czterokrotnie gościła pracowników Urzędu Kontroli Skarbowej.

— Interesowały ich m.in. przepływy pieniężne — mówi nasz rozmówca.

Ministerstwo Finansów odpowiada, że kontrole w aptekach są rutynowymi działaniami organów podatkowych. Można przypuszczać, że jest to wynik np. rocznego planu kontroli skarbowej, gdzie sprzedaż internetowa jest wymieniana jako ta, która powinna być pod szczególnym nadzorem. Nie wszystkie apteki i eksperci słyszeli o tych kontrolach, co może wynikać z faktu, że tylko część farmaceutów prowadzi sprzedaż internetową (danych nie ma). Nie oznacza to jednak, że pozostałe podmioty nie były w ogóle monitorowane. Według Aleksandry Goleckiej-Kuźniak, zarządzającej siecią aptek Gemini, od 2012 r., czyli od wejścia w życie ustawy refundacyjnej, placówki apteczne są częściej odwiedzane przez urzędników: kontrolerów z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), wojewódzkich inspektoratów farmaceutycznych czy organów podatkowych.

Co i gdzie

— W 2013 r. mieliśmy kilka kontroli i rzeczywiście było ich więcej niż w poprzednich latach. Były bardzo uciążliwe, ponieważ przygotowanie wymaganych dokumentów i dowodów sprzedaży zajmowało dużo czasu — twierdzi Aleksandra Golecka-Kuźniak.

Urzędnicy interesowali się VAT-em, liczbą produktów na stanie i wartością obrotów. Szczególną ich uwagą były też kwestie związane z eksportem leków. Kontrole dotyczące eksportu równoległego (na terenie UE) nie są jednak zaskoczeniem, ponieważ Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) wypowiedział mu wojnę. Do walki zaangażował również policję, CBA, prokuraturę oraz urzędy skarbowe.

Według danych firmy badawczej IMS Health, w ciągu ostatniego roku w ramach eksportu równoległego wyjechały farmaceutyki, wartości około 2 mld zł. Produkty do zagranicznych dystrybutorów sprzedawały hurtownie farmaceutyczne oraz apteki (sprzedały leki warte około 1 mld zł), przy czym, jak zastrzega GIF, detaliści robią to nielegalnie.

Zdaniem Grzegorza Rogaczewskiego, w ciągu ostatniego pół roku to zjawisko jeszcze się nasiliło.

— Kolejne apteki, przede wszystkim o słabej kondycji finansowej, próbują się ratować i dzięki eksportowi przesuwają w czasie ewentualne zamknięcie. Choć są też tacy, którzy zrobili z tego biznes i kupują upadające apteki po to, aby dzięki nim móc eksportować większą liczbę farmaceutyków — twierdzi Grzegorz Rogaczewski.