Farutex zarzuca sieć na piekarzy i cukierników

Marcel Zatoński
opublikowano: 2011-07-19 00:00

Farutex wpływa na nowe wody. Jego potencjalni odbiorcy nie mogą się doczekać.

Spółka chce przejmować dostawców

Farutex wpływa na nowe wody. Jego potencjalni odbiorcy nie mogą się doczekać.

Potentat w branży dystrybucji dla gastronomii i hoteli chce zdobyć nowy segment rynku. Farutex zamierza zdominować rynek dostaw produktów i półproduktów dla piekarni i cukierni. Zarząd zakasał rękawy.

— Nasza firma zainicjowała zmiany. W segmencie piekarniczo-cukierniczym rozpoczęła się wojna cenowa. Wszyscy nasi konkurenci obniżają marże niemal do zera, licząc na to, że się zniechęcimy. Tak się jednak nie stanie — musimy się rozwijać. Tym bardziej że na naszym dotychczasowym rynku [hotele, restauracje, katering czyli horeca — przyp. red.] tak naprawdę nie ma żadnej firmy, którą warto byłoby przejąć — mówi Jarosław Turkowiak, dyrektor ds. marketingu i rozwoju w Faruteksie i jeden z twórców firmy.

Jego zdaniem, branża piekarniczo-cukiernicza jest teraz w tym samym miejscu, w którym dystrybucja do gastronomii znajdowała się 15 lat temu: rynek jest rozdrobniony, wiele firm to rodzinne przedsięwzięcia, ale nieubłaganie zbliża się konsolidacja. Ta wizja wywołała popłoch wśród małych firm z branży.

Cukiernicy się cieszą

Pierwsze przejęcie Farutex ma już za sobą i planuje kolejne.

— Kupiliśmy szczecińską spółkę Ekom, działającą na rynku piekarniczo-cukierniczym w północno-zachodniej Polsce. Uruchomiliśmy również sprzedaż produktów piekarniczo-cukierniczych w oddziałach w Gdańsku i Olsztynie. Podobnie będzie w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu. Prowadzimy też rozmowy w sprawie następnych przejęć — ujawnia Jarosław Turkowiak.

Mali dystrybutorzy są na razie ostrożni i powstrzymują się z komentarzami. Okazji nie marnują za to piekarze i cukiernicy, narzekający na jakość dotychczasowych dostaw.

— 15 lat czekam na firmę, która dostarczy nam półprodukty rzeczywiście wysokiej jakości, a nie towar drugiej kategorii. Poświęcamy mnóstwo czasu i energii na to, by z nie najlepszych jakościowo owoców czy masła zrobić dobre ciasto — mówi Bogdan Roszczyk, wiceprezes grupy Polskie Piekarnie i Cukiernie.

Lepsze, bo chińskie

Farutex od połowy 2009 r. jest w rękach Bidvestu, południowoafrykańskiego giganta w dziedzinie dystrybucji dla gastronomii. Inwestor za Farutex i czeskie Nowaco zapłacił 250 mln EUR. Ster firmy wciąż dzierżą jednak jej trzej założyciele: Jarosław Turkowiak, Jarosław Ruciński i Paweł Świechowicz.

— Bidvest, którego roczne obroty w gastronomii sięgają 6 mld EUR, jest inwestorem branżowym, ale jego polityka pasuje bardziej do inwestora finansowego. Brian Joffe, szef grupy, szanuje specyfikę polskiego rynku, a Bidvest skupia się raczej na pomaganiu nam w negocjacjach z zagranicznymi sieciami i wdrażaniu wspólnej polityki zakupowej niż na codziennym zarządzaniu Faruteksem — tłumaczy Jarosław Turkowiak.

Jedną z korzyści z przynależności do międzynarodowej grupy będzie oddział... w Chinach. Farutex, wraz z innymi dystrybutorami z grupy Bidvestu, złożył się na jego budowę.

— Polscy dystrybutorzy najczęściej korzystają z usług tych samych producentów i mogą ze sobą walczyć wyłącznie marżą. My mamy inną strategię — część naszej oferty to produkty, których nie ma konkurencja. Możemy na nich uzyskać wyższą marżę. Już dziś prawie 20 proc. naszego asortymentu pochodzi z importu — mówi Jarosław Turkowiak.

Więcej małych

W segmencie horeca dystrybutor stawia na rozwój organiczny i mniejszych odbiorców.

— Mamy kilkudziesięciu odbiorców sieciowych, ale 65 proc. sprzedaży zapewniają nam indywidualni gastronomicy. Miesięcznie firma obsługuje około 8 tys. klientów na terenie całego kraju — mówi Jarosław Turkowiak.

W ostatnim roku Farutex miał ok. 330 mln zł obrotu, przy zysku w granicach 4,5 mln zł. Sprzedaż rośnie nawet do 30 proc. rocznie.

— Do lipca przyszłego roku, kiedy kończy nam się okres rozliczeniowy, będziemy mieli ponad 400 mln zł obrotów, z czego ok. 5 proc. zrealizujemy w dostawach do segmentu piekarniczo-cukierniczego. Co roku inwestujemy w rozwój 6-10 mln zł — zapowiada Jarosław Turkowiak.