Fatum wisi nad polskim osoczem

AT
opublikowano: 30-07-2012, 00:00

Resort zdrowia potwierdza, że nie dogadał się z Octapharmą w sprawie budowy fabryki wartej 100 mln EUR. Co dalej — nie wiadomo.

Wiadomo już, dlaczego Szwajcarzy — koncern Octapharma — wycofali się z inwestycji w fabrykę przetwarzania osocza na Pomorzu. Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Zdrowia, informuje, że koncern chciał kupować polskie osocze (składnik krwi) w trybie zamówienia z wolnej ręki, czyli mając wyłączność.

Argumenty Octapharmy nie przekonały Jacka Sadowego, prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Stwierdził, że nie ma podstaw, by dawać Szwajcarom wyłączność na kupno polskiego osocza. Jak relacjonuje rzeczniczka, w połowie czerwca resort otrzymał odpowiedź od inwestora, że ten w tej sytuacji wycofuje się z negocjacji.

O fiasku inwestycji „Puls Biznesu” pisał jako pierwszy na początku lipca. Taki obrót sprawy to zła wiadomość nie tylko dla inwestora, który zapowiadał budowę fabryki za 100 mln EUR i zatrudnienie 400-500 osób, ale również dla resortu zdrowia.

Zgodnie z rekomendacjami Rady Europy i dyrektywamiunijnymi tak duży kraj jak Polska powinien być zabezpieczony wewnętrznie w produkty osoczopochodne (teraz są importowane). Inwestycja była zapowiadana już pięć lat temu i do tej pory nie udało się jej zrealizować, choć ostatni konkurs na budowę fabryki ogłoszony przez resort zdrowiabył najbliżej szczęśliwego zakończenia.

Stanęły do niego trzy firmy: Biomed Lublin, amerykański Baxter oraz szwajcarska Octapharma, która na początku roku dostała wyłączność negocjacyjną. Dzisiaj pozostałe dwie spółki czekają na dalsze kroki Ministerstwa Zdrowia.

— W razie czego jesteśmy gotowi wrócić do negocjacji — twierdzi Waldemar Sierocki, prezes Biomedu Lublin, notowanego na NewConnect.

Ministerstwo nie podjęło jeszcze decyzji co dalej — czy siądzie do stołu negocjacyjnego z Biomedem i Baxterem, czy ogłosi nowy konkurs. I prawdopodobnie nie zrobi

Czarna karta historii

Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) jako pierwsze w kraju miało produkować leki z polskiego osocza. LFO zobowiązało się do wybudowania fabryki w Mielcu (obecnie właścicielem jest Biomed Lublin), która miała być finansowana kredytem w wysokości 32 mln USD, udzielonym przez konsorcjum banków.

Zamiast fabryki powstały dwie hale. LFO nie spłaciło pożyczki, a budżet państwa musiał zwrócić bankom aż 61 mln zł, bo w ostatnich dniach urzędowania gwarancji na 60 proc. kredytu udzielił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Prokuratura oskarżyła później Wiesława Kaczmarka, ówczesnego ministra gospodarki, o wydanie nierzetelnej opinii. W marcu 2012 r. został uniewinniony. Nadal toczy się proces szefów LFO.

tego szybko. Powód? Roszady personalne przy Miodowej. Na początku roku został odwołany wiceminister Marek Haber zajmujący się sprawami krwi. Zastąpiła go m.in. Agnieszka Pachciarz, która pod koniec czerwca zasiadła w fotelu prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Przed kilkoma dniami z resortem pożegnał się kolejny wiceminister — Jakub Szulc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu