Zaostrza się dyskusja wokół roli NBP. Samoobrona chce ściśle związać go z rządem. Banki walczą o zachowanie jego niezależności.
Klub parlamentarny Samoobrony zbiera koalicję, która poprze jej projekt nowelizacji ustawy o NBP. Wczoraj zorganizował konferencję naukową, by pokazać zmiany, jakie chce wprowadzić. Przede wszystkim chce nakazać NBP wspieranie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Obecnie celem banku jest utrzymanie stabilnych cen.
Zwolennicy zmian…
— Nie rozumiem protestu banku centralnego, który powinien być organem wspomagającym działania rządu. Taki obowiązek — wspierania wzrostu gospodarczego i prowadzenia działań mających na celu ograniczanie bezrobocia — ma bank centralny (Fed — przyp. red.) w USA i wielu państwach Europy — mówi Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony.
Za przejaw lekceważenia posłów uznał nieprzyjęcie zaproszenia na konferencję przez Leszka Balcerowicza, prezesa NBP.
— Przeciwnicy zmian wciąż mówią o zachowaniu niezależności banku centralnego. Tymczasem pod tym hasłem kryje się próba przekształcenia NBP w czwartą władzę — grzmiał profesor Władysław Jaworski, jeden z autorów projektu zmiany ustawy o NBP.
…i przeciwnicy
Zupełnie inne stanowisko mają przedstawiciele banków. Są przeciwni radykalnym zmianom ustawy o NBP, a także skonsolidowanemu nadzorowi nad instytucjami finansowymi, forsowanemu przez rząd.
— Rozpatrując te projekty łącznie, można dojść do wniosku, że gdyby je uchwalić, NBP w ogóle nie będzie potrzebny — mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich (ZBP).
Jego zdaniem oba projekty oddają bank centralny pod kontrolę rządu i odbierają mu wpływ na nadzór nad rynkiem finansowym i pieniądzem. Ostrzega, że może być to niebezpieczne zarówno dla gospodarki, jak i dla depozytów ludności.
— Co ciekawe, NBP ma wspierać gospodarkę, a meganadzorowi mają być poddane banki. Natomiast ustawy te nie dotyczą innych instytucji obracających miliardami złotych: firm pośrednictwa kredytowego, Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych i firm lea-singowych — zauważa szef ZBP.
Samoobrona nie przyjmuje tej argumentacji.