Amerykański bank centralny wytoczył ciężkie działa. Pokazał, że nie odpuści. I pomógł... złotemu
Kolejne miliardy dolarów płyną na amerykański rynek. Dolar skokowo się osłabił, surowce drożeją, giełdy poszły w górę.
Federalny Komitet ds. Otwartego Rynku (FOMC) zaskoczył wczoraj inwestorów deklaracją rychłego zakupu obligacji długoterminowych za 300 mld USD. Cel: odblokowanie rynku kredytów. Bez tego, jak wielokrotnie już podkreślali przedstawiciele amerykańskiego banku centralnego, nie będzie szans na ożywienie tamtejszej gospodarki.
Rynki w euforii
Natychmiast podrożały obligacje amerykańskie, a także złoto. Wall Street również zareagowała silnym wzrostem, a w ślad za gwałtownym osłabieniem dolara do euro wyraźnie umocnił się złoty. Indeksy nowojorskiej giełdy, które przed decyzją nie wskazywały jednoznacznego kierunku (Nasdaq rósł o niewiele ponad 0,5 proc., SP500 był wart tyle, ile dzień wcześniej, DJIA spadał o ponad 0,5 proc.), po godz. 19.15 ruszyły zdecydowanie w górę. Kurs EUR/USD skoczył natomiast z 1,31 do blisko 1,35. Dzięki temu złoty odrobił wieczorem większość poniesionych w ciągu dnia strat do euro i franka, a do dolara zyskał aż 15 groszy!
— Już dawno nie widziałem skokowego osłabienia dolara o 3 proc., ale taka reakcja jest oczywista. Fed pompuje pieniądze na rynek, inflacja zeszła na dalszy plan. Dziwi mnie trochę euforyczna reakcja na giełdzie, bo wnioski z komunikatu po posiedzeniu FOMC wcale nie są euforyczne — mówi Piotr Kuczyński, analityk Xeliona.
FOMC jako całość okazał się bowiem większym niż szef Fed Ben Bernanke pesymistą w kwestii tempa, w jakim gospodarka amerykańska może wyjść z recesji. W komunikacie nie znalazło się stwierdzenie, że może to nastąpić już w tym roku. Nie wspomniano również ani słowem o sygnałach, które mogłyby świadczyć o bliskiej perspektywie ożywienia gospodarki. Tymczasem takie nadzieje jeszcze w miniony weekend wyrażał Ben Bernanke w rozmowie z jedną ze stacji telewizyjnych.
Nagły zwrot
Analitycy zwracają uwagę na zaskakujący fakt szybkiego sięgnięcia przez Fed po broń w postaci skupu papierów rządowych.
— Spodziewano się, że Fed użyje tej broni, gdy będzie to absolutnie konieczne. Władze monetarne użyły jej już teraz, co oznacza, że sytuacja jest poważna — ocenia Piotr Kuczyński.
Bank centralny zdecydował również o zwiększeniu kwot, które pójdą na wykup papierów zabezpieczonych hipotekami (tzw. MBS), o 750 mld USD, do 1,25 bln USD. Fed zapowiedział też podwojenie do 200 mld USD sumy, jaka przeznaczona zostanie na objęcie długów agencji rządowych (m. in. Freddie Mac i Fannie Mae).
— Posunięcie Fedu obniży koszty długoterminowego kapitału. Pokazuje też determinację amerykańskich władz monetarnych w walce z kryzysem i recesją. Można mieć przy tym 100-procentową pewność, że skup obligacji, jednoznaczny z dodrukiem pieniądza, powinien przypieczętować zmianę układu sił EUR/USD — uważa Marcin R. Kiepas, analityk X-Trade Brokers.
Powinno to sprzyjać złotemu, który może zyskiwać przede wszystkim do dolara i w mniejszym stopniu do euro i franka.
— W przypadku giełd takiej pewności co do kierunku już jednak nie ma — dodaje analityk XTB.
Piotr Kuczyński uważa jednak, że nie wszystko stracone.
— Jeśli indeks SP przekroczy 820 pkt, to może dotrzeć nawet do 1000 pkt, ale traktujmy to jako rajd niedźwiedzia — ostrzega specjalista Xeliona.
Kamil Zatoński