Koncepcja zmian w OFE nie porywa minister pracy. Nie podobają jej się też cięcia Rostowskiego. Woli zawieszenie składek.
Do 19 listopada premier Donald Tusk czeka na uwagi do propozycji reformy OFE przygotowanej przez zespół Michała Boniego. Koncepcja zakłada wprowadzenie dwóch subfunduszy (agresywnego i bezpiecznego), zmianę systemu opłat i limitów inwestycyjnych. Kluczowa będzie opinia minister pracy, która wcześniej miała własną wizję zmian, ale nie zyskała w rządzie poparcia.
— Mamy dwa tygodnie na analizę. Dla nas najważniejsza jest kwestia, czy emerytury wzrosną, czy zmaleją i czy będą stabilne. Wypłata miała zależeć od długości okresu pracy i wysokości składki, a okazuje się, że w jednej trzeciej zależy od sytuacji na rynku kapitałowym, a więc od hazardu. Na giełdzie wszyscy nie wygramy — mówi Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.
— To demagogia. Rynek finansowy nie jest żadnym hazardem. Emerytury zależą od tego, co się dzieje w gospodarce, i od tego nie uciekniemy. W części kapitałowej to bezpośrednio widać, w części ZUS nie, ale indeksacja tej części też jest uzależniona od stanu gospodarki. Oba filary są dobre i najlepszy efekt uzyskuje się dzięki temu, że się uzupełniają — mówi prof. Marek Góra.
Członkowie zespołu, który przygotowywał propozycję zmian, zapewniają, że spełnia ona cele postawione przez resort pracy.
— Nasza propozycja prowadzi do wyższych emerytur przez zwiększenie efektywności funduszy. Zarówno po stronie kosztowej, jak i wyników zarządzania aktywami — mówi Marek Góra.
Polityka inwestycyjna dostosowana będzie do wieku — młodzi będą inwestować agresywnie, osoby przed emeryturą chronić kapitał. Opłaty pobierane przez fundusze mają być powiązane z wynikami inwestycyjnymi. Receptą na zwiększenie konkurencji ma być też zewnętrzny benchmark zamiast porównywania ze średnią.
— Liczyłam, że po tak ostrej krytyce fundusze będą konkurowały. Nie widzimy konkurencji ceną. Skoro tak, to trzeba natychmiast zakazać akwizycji — co akwizytor może powiedzieć klientowi, skoro fundusze mają takie same portfele i opłaty? — pyta minister pracy.
Jolanta Fedak krytykuje też plan awaryjny, który Ministerstwo Finansów przygotowało na wypadek przekroczenia progów zadłużenia.
— Cięciami ulg na internet, becikowego czy podwyżką VAT nie uzbieramy wystarczających kwot. Jedyną metodą jest zawieszenie składek płynących do funduszy — mówi Jolanta Fedak.