Rzadki okaz był zaprojektowany i wykonany przez mechaników Ferrari, ale nigdy nie wszedł do masowej produkcji. Pewnie dlatego dotąd świat słyszał o trzech numerowanych egzemplarzach tego sportowego samochodu. Pierwszy z nich jednak został zniszczony w powodzi, trzeci - stanął w muzeum motoryzacji w Modenie, zaś drugi właśnie odnalazł się u pewnego Amerykanina podpisującego się na eBayu jako Derik Kennedy.

- Na cenę wywoławczą wysokości 9 mln USD na pewno ma wpływ sytuacja na rynku samochodów Ferrari, które od 2006 r. regularnie drożeją. Kilka egzemplarzy sprzedało się ostatnio nawet za 20 mln USD – wyjaśnia w rozmowie z Bloombergiem Jonathan Klinger z Hagerty.
Jednak zdaniem kolekcjonera luksusowych aut Phila Skinnera 9 mln USD za ten samochód to "myślenie życzeniowe". - Poważny kupiec oczekiwałby raczej sprzedaży poprzez aukcję w którymś z prestiżowych domów aukcyjnych, takich jak Sotheby's, Bonham's czy Gooding & Co., [a nie na eBayu] Thomassima nie mają numeru seryjnego od Ferrari, więc potrzeba fachowców, żeby zweryfikować autentyczność modelu - mówi Skinner.
Według statusu aukcji sprzedaż została sfinalizowana 20 października, jednak w polu "cena uzyskana" sprzedawca podał jedynie, że wybrał "najlepszą zaproponowaną przez kupujących".
Seria o nazwie „Tomassima” (dosł. najbardziej Tomaszowa) nazwę zawdzięcza swemu projektantowi Tomowi Meade z Kalifornii, który wymyślił ją dla fabryki Ferrari. W wyglądzie widać mocną inspirację estetyką Maserati. Mimo, że samochody tej serii nigdy nie trafiły do masowej produkcji, były często wizytówką marki i ozdobą różnych pokazów.
Je
