Koniec starej KRRiT, wybory, wejście na rynek nowego dziennika i zapowiedź kolejnych... To ubiegły rok w mediach w telegraficznym skrócie.
Podsumowanie należy zacząć od końca — od grudnia. A pod koniec zeszłego roku — mimo umiarkowanie niskich temperatur — zrobiło się gorąco. Wszystko dzięki nowej ustawie o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji (KRRiT).
Dobra czy zła?
Liczba członków rady została zredukowana z dziewięciu do pięciu, przewodniczący ma być powoływany przez prezydenta. Dodatkowo nadawcy społeczni, np. Radio Maryja, mają być uprzywilejowani. Ale najwięcej kontrowersji wzbudził zapis o kontroli etyki dziennikarskiej. To prawdopodobnie nie koniec zmian. PiS zapowiada, że wymieni członków zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych.
— Zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji to najważniejsza sprawa zeszłego roku. Wiele zależeć będzie od działań nowej KRRiT i koncesji, jakie przyzna — zauważa Rafał Oracz z CR Media.
— Rozpędzenie KRRiT, czyli próba zmian strukturalnych i jej konsekwencje, nie musi być złą wiadomością. Stara rada nie funkcjonowała dobrze, może więc zmiany wyjdą mediom na lepsze? Nie zdajemy sobie też sprawy z tego, jak ważne było powstanie Urzędu Komunikacji Elektronicznej — podkreśla Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Springer: szach i mat
Jesienią pojawił się nowy dziennik Agory — „Nowy Dzień”. Miał pomóc wydawcy „GW” poszerzyć rynek i odebrać czytelników „Faktowi”, tabloidowi wydawanemu przez Axel Springer Polska.
— „Nowy Dzień” to ciekawe zjawisko. Agora, wypuszczając go na rynek, przystąpiła do wojny z Axelem Springerem — mówi Wiesław Godzic.
Dlaczego? Bo „Fakt” w 2005 r. zdetronizował „Gazetę Wyborczą” i jest najchętniej czytanym dziennikiem. Pojawienie się „Nowego Dnia” nic nie zmieniło — ekspansja się nie powiodła. Nie moż- na mówić o porażce, ale o niespełnionych oczekiwaniach na pewno.
— „Gazeta Wyborcza” nie wystarczy, jeżeli chce się zająć większy kawałek rynku prasowego. A wejście z nowym dziennikiem nie kosztuje pięciu złotych. Trzeba się odpowiednio przygotować. I Agora to zrobiła. Celowo stworzyła dziennik, który rozpycha się między „Faktem” i „Super Expressem”, dzięki temu poszerza rynek — ocenia Sławomir M. Pawlak, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Public Relations.
Rafał Oracz zaś jest zdania, że te debiuty to drobiazgi, ale dobrze świadczą o rynku prasy.
— W zeszłym roku pojawiło się wiele nowych projektów. Naliczyłem 130 nowych tytułów. Wydawcy mają znacznie większą skłonność do podejmowania ryzyka, co świadczy o optymizmie. Już się nie boją. Zresztą w zeszłym roku było znacznie więcej pieniędzy na rynku — mówi Rafał Oracz.
„Ozon” i wielka trójka
„Newsweek” wszedł do Polski w 2001 r. i... namieszał na rynku tygodników. Od razu opanował znaczny fragment rynku. Następny debiutant — „Ozon” — pojawił się wiosną i nie narobił wielkiego szumu. Sprzedaż miała sięgnać nawet 200 tys. egzemplarzy, a udało się uzyskać niespełna 100 tys. I to tylko w pierwszych tygodniach, później sprzedaż systematycznie spadała. Po kilku miesiącach, gdy wyniki się nie poprawiły, w „Ozonie” nastąpiła rewolucja. Wymieniono kierownictwo redakcji i wydawnictwa. Nowy naczelny i prezes, wcześniej związani z prawicową „Frondą”, mieli dodać tygodnikowi wyrazu i tym samym przyciągnąć czytelników. Wielkie zamiany, ale do czołówki nie udało się dobić. Zmiany personalne w tygodniku trwają. Za to na podium — czyli w „Polityce”, „Wprost” i „Newsweeku” — nastąpiły przetasowania. Dotychczasowego lidera —„Newsweeka” — zaczęli opuszczać czytelnicy. Na pierwszym miejscu zastąpiła go „Polityka”, a z czasem wyprzedziło go też „Wprost”. Polskiej edycji amerykańskiego tygodnika rzadko udawało się pobić obu najpoważniejszych rywali...
Elektroniczna rywalizacja
Na rynku radiowym obyło się bez rewolucji. To był pierwszy rok działania systemu producenckiego w Polskim Radiu. Wciąż jednak na rynku dominują dwie stacje komercyjne — RMF FM oraz Radio Zet. Zetka zdecydowała się na zmianę formatu i hasła — z „wielkich przebojów” na „czułe granie”. Pojawił się też program popołudniowy, z serwisami informacyjnymi co piętnaście minut. Ale nie poprawiło to wyników słuchalności.
Był to za to świetny rok dla internetu. Wyraźnie wzrosły wydatki na reklamę w sieci.
— Ekspansja internetu przybiera na sile. Medium to przyciąga coraz większe pieniądze. To już nie jest wirtualna bańka tylko realny biznes — podkreśla Rafał Oracz.
Cyfryzacja mediów nie może ominąć Polski. Telewizja analogowa się kończy, a wszyscy operatorzy starają się jak najszybciej dostosować do nowych czasów. W zeszłym roku do życia powołano Polskiego Operatora Telewizyjnego (POT), którego zadaniem jest przyspieszenie cyfryzacji. Jedynie telewizja publiczna nie przystąpiła do spółki — buduje pakiet cyfrowy na własną rękę.
— Skoro operatorom nie udało się porozumieć, to nie sądzę, by do 2012 r. udało się stworzyć naziemną telewizję cyfrową — podkreśla Wiesław Godzic.
Lekcja odpowiedzialności
Kwiecień. Wielkim testem dla mediów było relacjonowanie ostatnich dni życia i śmierci Jana Pawła II. Okazało się, że wyszły z tej próby obronną ręką. Właściwie wszystkie wyciszyły się na znak żałoby. Relacje chwalono za wyczucie chwili i takt. Głośno było tylko o wyborach. Szczególny powód? Pokazały, że w Polsce zaczyna pojawiać się marketing polityczny — na losy kampanii wpływa dobry PR. Biura public relations polityków przygotowywały materiały, wypowiedzi, ciekawostki o stronie przeciwnej... W końcu więc pojawiły się zarzuty o braku rzetelności dziennikarzy podczas wyborów. I przyczyniły się do... zmiany w ustawie o KRRiT.
Festiwal festiwali
Wysokie temperatury i muzyka. Ostatnie lato na pewno udane było dla... Sopotu. Bo tu rywalizowały największe polskie stacje — TVP, TVN i Polsat. Stoczyły bój na festiwale. Publiczność dostała więc Top Trendy Polsatu, Festiwal Jedynki TVP oraz Sopot Festiwal TVN. Najostrzejsza rozgrywka między telewizją publiczną i TVN dotyczyła historycznego już festiwalu. TVP przegrała przetarg na jego produkcję, zorganizowała więc wcześniej własny, konkurencyjny. Nie wpłynęło to na wygląd rynku mediów, ale pokazało, że rywalizacja stacji telewizyjnych to nie fikcja...
Jaki więc był to rok? Całkiem dobry.
— Na rynku pojawiło się więcej pieniędzy. Dlatego media, które kiedyś sprzedawały się za bezcen, starają się odbudować swoją wartość — zauważa Rafał Oracz.
A to zapowiada ciekawy rok 2006. Już wszyscy czekają na mające się niebawem ukazać dwa nowe dzienniki. Zwłaszcza projekt przygotowywany przez Axela Springera...