Początkowo władze firmy Fiab, producenta maszyn zgrzewających, apetyt miały na debiut na NewConnect. Teraz jednak za cel obrały główny parkiet. Perspektywa debiutu to 2013 lub 2014 r.
— Chcieliśmy wejść na NewConnect w ubiegłym roku, by pozyskać kilka milionów złotych. Zaniechaliśmy tego, bo udało się z własnych pieniędzy sfinansować plan inwestycyjny — zakup linii do projektowania urządzeń do cięcia — mówi Łukasz Kabaciński, prezes oraz współwłaściciel Fiaba, który odkupił firmę od Szwedów i dwa lata temu przeniósł produkcję do Polski.
Zanim firma zacznie przygotowania do dużej giełdy, chce zwiększyć sprzedaż, która w 2011 r. wyniosła 15 mln zł (w tym 98 proc. stanowił eksport głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA). Zysk zamknął się w 200 tys. zł. Prezes liczy, że w 2014 r. jego firma będzie mieć 50-60 mln zł obrotu i 25 proc. marży brutto na sprzedaży.
— Stanie się tak dzięki wejściu w segment urządzeń do cięcia, które mogą zapewnić 20 mln zł przychodów rocznie. Potencjał tego rynku jest dużo większy niż dla zgrzewarek. W tym miesiącu uruchamiamyprodukcję. Mamy już kontrakt na 10 takich urządzeń za 1 mln EUR — mówi Łukasz Kabaciński.
W planach jest też uruchomienie w 2013 r. linii do produkcji tańszych zgrzewarek. Dziś Fiab produkuje urządzenia, których średnia cena wynosi 80 tys. EUR (u tańszych producentów jest o połowę niższa). Prezes Fiaba uważa, że rynek tańszych urządzeń jest dużo większy. Sprzedaż ma podbić także kontrakt negocjowany z brytyjską firmą z branży medycznej, która chce kupować urządzenia do zgrzewania worków np. na odpady medyczne. Taki kontrakt oznaczałby 8-10 mln zł przychodów rocznie. Pieniądze z giełdy miałyby pójść na akwizycje. Niewykluczone, że firma mogłaby sięgnąć po głównego konkurenta — szwedzki Forsstrom, którego założycielem był dawny pracownik Fiaba. W przeszłości firmy rozmawiały o fuzji.
— Oprócz giełdy rozważamy także pozyskanie inwestora finansowego — mówi prezes Fiaba.