Filozofia podatkowa i koniunktura gospodarcza

Kazimierz Krupa
20-06-2003, 00:00

Wystarczyło, że premier Leszek Miller skłonił się do rozważań o podatku liniowym i obwieścił to nam wszystkim, a już poparcie dla podatku liniowego spadło. Według ostatnich badań, przeprowadzonych przez Pentor, 42 proc. Polaków nie chciałoby jego wprowadzenia. Co prawda, niewiele mniej, bo 37 proc., opowiada się za takim systemem podatkowym, a co piąty Polak nie wie, czy wprowadzenie podatku liniowego byłoby dobrym i sprawiedliwym rozwiązaniem, ale premier, mimochodem, zrobił tej idei niedźwiedzią przysługę. Nie pomogły nawet późniejsze zapewnienia, że on tylko żartował, że tylko o podatku liniowym chciał porozmawiać, a jeżeli już warte jest jego wprowadzenie to może od 2005 roku.

Od zaskakującego wspomnienia premiera Millera o podatku liniowym upłynęły ledwie dwa tygodnie, a obrósł on już w tyle najbardziej zdumiewających określeń, że trudno dziwić się wynikom badań — wszyscy stracili orientację, o co w nim chodzi. Raz określany jest jako panaceum na wszystkie bolączki gospodarki, innym razem — jako przyczyna wszelkiego zła i „niesprawiedliwości społecznej” (Unia Pracy). Wyjaśnijmy więc, że w podatku liniowym chodzi oczywiście o pieniądze, ale może nawet przede wszystkim chodzi o zasadniczą zmianę filozofii podejścia do systemu podatkowego. Niespójny, często nielogiczny, kilkadziesiąt razy w ciągu ostatnich kilku lat zmieniany sposób pobierania podatków pozostawia, tak naprawdę, nieograniczone możliwości interpretacyjne. Nie bez kozery mówi się, że wysokość płaconego podatku zależy w głównej mierze od tego, kto wypełnia zainteresowanemu zeznanie podatkowe. System ten daje natomiast praktycznie nieograniczoną władzę całemu rozbudowanemu aparatowi skarbowemu i jest niewyobrażalnie kosztowny.

Tak więc podatek liniowy, oprócz zbawiennego wpływu na koniunkturę, ale ten sam cel można osiągnąć innymi środkami, ma trudne do przecenienia znaczenie dla efektywności wykorzystywania naszych danin. A to, nie tylko w kontekście nieustannie zapowiadanej reformy finansów publicznych, ma niebagatelne znaczenie. Może więc warto poprosić premiera, żeby już o podatku linowym nic nie mówił?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Filozofia podatkowa i koniunktura gospodarcza