Finał „greckiej tragedii” przesunięty

Jacek Tyszko, DM BOŚ
opublikowano: 2011-10-25 19:28

Po silnych wzrostach indeksów w poniedziałek, wtorek przyniósł mocno odmienione nastroje.

Ranek, przedpołudnie i wczesne popołudnie wyglądały bardzo pozytywnie, głównie za sprawą rajdu wzrostowego z poprzedniego dnia, pogłosek o możliwości podwyżki ratingu długu Polski przez agencję Standard and Poors, jak też po bardzo dobrych danych o dynamice sprzedaży detalicznej w Polsce. Dynamika sprzedaży wyniosła we wrześniu 11,4% rok do roku, co okazało się nie tylko bardzo dobrym wynikiem, ale także – znacznie lepszym od prognoz. Coraz więcej analityków dostrzega przy tej okazji, że obecność Polski poza Strefą Euro (czyli brak strat na „greckim portfelu”) staje się naszym atutem i zacznie procentować w przyszłości.

Po godzinie 13.30, gdy dobre nastroje szczytowały, nasz WIG20 był bardzo, bardzo blisko granicy 2400 pkt. Od tego momentu coś się jednak „zacięło” i rynki akcji zaczęły schodzić na niższe poziomy.  Z upływem czasu skala wzrostu była redukowana coraz mocniej, a jeszcze później - indeksy zeszły na dzienne minima i finalnie - pod kreskę. Kiedy otwarcie handlu w USA okazało się dalekie od optymistycznego - indeksy amerykańskie zaczęły bowiem bardzo szybko tracić na wartości (także za sprawą słabego odczytu wskaźnika Conference Board) – Europa, siłą rzeczy, zaczęła podążać tym samym śladem. W takich okolicznościach, zamknięcie handlu na GPW nastąpiło na minusie, choć rano mało, kto się tego spodziewał.

Występujące ostatnio zrywy optymizmu wynikały z oczekiwania na finał sprawy pomocy dla Grecji (ostatecznej wielkości redukcji greckiego długu), jak też określenia miejsca i roli EFSF (ubezpieczyciel czy bank?). Inwestorzy oczekiwali, że środa – jak wcześniej deklarowano, przyniesie ostateczne rozstrzygnięcia i finał całej sprawy - jakikolwiek by on nie był – w końcu nastąpi, zamykając wyjątkowo długi okres oczekiwania i nerwowej spekulacji.

Późnym popołudniem okazało się, iż różnice nadal istnieją  i zamiast ekofin-u, w środę - zbiorą się głowy państw, co oznacza przesunięcie ostatecznej decyzji  w tym zakresie. Był to czynnik który podciął euro późnym popołudniem we wtorek i spowodował, że giełdy kończyły dzień na minusach.