Ostatnie mecze za dwa tygodnie. Już dziś jednak wiadomo, którzy z faworytów w nich nie zagrają.
Poziom czołowych drużyn grających w amatorskiej lidze tenisa ziemnego Let’s Go z sezonu na sezon jest coraz wyższy. Liderem rozgrywek od lat pozostaje drużyna PZU, z doskonale grającym na pierwszej rakiecie Andrzejem Merskim. Swoją wysoką pozycję utrzymują też AXA Assistance czy PKO BP. W tym roku do ścisłej czołówki dołączyła drużyna Citibank Handlowy, eliminując w pierwszej rundzie finałów bardzo dobry zespół NBP. Po układzie drużyn po pierwszym tygodniu finałów widać, że aby zająć najwyższe miejsca nie wystarczy jeden świetny zawodnik — przekonały się o tym drużyny NBP czy Millennium 1.
W rozgrywkach o miejsca IX-XV najlepiej radzi sobie drużyna NFOŚIGW. Oba rozegrane do tej pory mecze wygrali dużą przewagą.
— To drużyna grająca naprawdę dobry tenis. A przy okazji sympatyczna. Myślę, że w przyszłej edycji zobaczymy ich w finałach — mówi Jan Maciejewski, menedżer i sędzia tenisa ziemnego w lidze Let’s Go.
Zawodnicy NFOŚiGW robią wszystko, aby udowodnić, że zasługują na tę opinię.
— Zgłaszając się do ligi Let’s Go, nie spodziewaliśmy się tak wysokiego poziomu. Trochę nas to zaskoczyło, ale i zmotywowało. Zwiększyliśmy intensywność treningów, analizujemy błędy, obmyślamy strategię gry z poznanymi zawodnikami. Robimy wszystko, aby w następnej edycji zająć wyższe miejsce. W takim towarzystwie nie będzie to łatwym zadaniem — mówi Maciej Wojciechowski z NFOŚiGW.
