Finansowi pamiętają

Marcin Goralewski, Paulina Sztajnert
opublikowano: 2004-06-03 00:00

Nabici w butelkę przez poprzedni zarząd Amiki inwestorzy finansowi ostrożnie mówią o ostatnich osiągnięciach giełdowej spółki.

Po rocznej przerwie zarząd Amiki rozpoczął spotkania z inwestorami finansowymi. Chce odzyskać ich zaufanie.

— Miesiąc temu byliśmy w Londynie. Teraz rozpoczęliśmy road show w kraju — twierdzi Jacek Rutkowski, prezes Amiki.

Pod koniec 2002 r. giełdowa spółka wystawiła na sprzedaż ponad 1 mln własnych akcji. Inwestorzy finansowi kuszeni dobrymi perspektywami chętnie odkupili papiery płacąc po 36 zł za sztukę. Jak się później okazało, nie była to trafna decyzja. Kondycja finansowa Amiki nieoczekiwanie pogorszyła się. W 2002 r. zamiast planowanych 14,8 udało się zarobić zaledwie 5 mln zł. Konsekwencją tej zapaści było odwołanie Wojciecha Kaszyńskiego, wieloletniego prezesa Amiki, i innych członków zarządu. Stery w swoje ręce wziął główny udziałowiec.

Rachunek sumienia

— Jesteśmy spółką, która nadszarpnęła zaufanie — mówi prezes Rutkowski.

Na razie jednak trudno znaleźć analityków, którzy wystawiają spółce rekomendacje.

— Żaden z inwestorów finansowych nie przekroczył 5 proc. w naszym kapitale, ale są tacy, którzy mają niewiele mniej — mówi prezes Amiki.

— Na rynku kapitałowym zaufanie jest ważne, ale nie możemy się obrażać. Nie chodzi o emocje, lecz o wyniki inwestycyjne. Fakt — firma wprowadziła w błąd inwestorów, ale teraz sprawozdania finansowe polepszyły się — mówi Marek Wujec, dyrektor departamentu zarządzania aktywami PTE Allianz.

Sceptyków nie brakuje

Nie wszyscy są jednak tak optymistycznie nastawieni.

— Zmiany były, ale większość osób, które odpowiedzialne były za tamte błędy, nadal tam pracuje. To wywołuje nasz sceptycyzm — mówi Grzegorz Zatryb, wiceprezes PTE Skarbiec-Emerytura.

Zdaniem Jacka Rutkowskiego, o poprawiającym się zaufaniu rynku do spółki świadczy rosnąca wycena rynkowa.

— Straciłem zaufanie i na razie nie mam podstaw do zmiany poglądów. Mam jednak wrażenie, że część inwestorów ma chyba krótszą pamięć — podsumowuje Paweł Homiński, analityk OFE DOM.