- Jesteśmy w środku realnego spadku rynkowego, zbliżonego do rynku niedźwiedzia. Jednak tempo w jakim się to dzieje jest tylko ponowna ocena ryzyka, tego gdzie zmierzamy – powiedział w rozmowie z CNBC.
Kontrakty na indeks Dow Jones spadały w piątek przed otwarciem sesji o 400 pkt., a ropa notowała kolejne 12-letnie minima. Spadki powróciły na Wall Street po tym jak czwartkowa sesja zakończyła się sporymi wzrostami amerykańskich indeksów giełdowych.
Jeśli, tak jak przewiduje Fink, rynek ma spaść o kolejne 10 proc., akcje znalazłyby się w rynku niedźwiedzia zdefiniowanym 20-procentowym spadkiem od ostatnich szczytów.
- Sądzę, że na parkiecie jest jeszcze za mało krwi. Myślę, że będziemy musieli testować niżej rynek. Gdy przetestujemy go niżej, to będzie to całkiem dobra okazja do zakupów – dodał.
Prezes BlackRock nie wiedzy jednak, że akcje wkroczą w fazę klasycznego rynku niedźwiedzia.
- Ja widzę rynek niedźwiedzia jak długotrwałą torturę spadkową, trwającą dzień za dnie. Nie jestem pewien czy to jest to co nazywamy klasycznym rynkiem niedźwiedzia – nadmienił.
