Park Edukacyjny Interakcje projektuje tzw. naukowe place zabaw, szczególnie na terenach zielonych i rekreacyjnych. To kontrpropozycja dla standardowych obiektów tego typu.
— Naszą ideą jest nauczanie poprzez zabawę, łączenie rodzin i pobudzanie ciekawości świata u najmłodszych. Samoobsługowe, stalowe, odporne na warunki atmosferyczne konstrukcje, które oferujemy, wyglądają jak domki naukowców. Są wypełnione różnymi eksponatami do samodzielnych eksperymentów. Można je zainstalować zarówno w plenerze, jak i w przestrzeniach zamkniętych — tłumaczy Elżbieta Legoń, wiceprezes zarządu Interakcji.
Twardo po ziemi
Pasją menedżerki jest kreowanie kolorowych światów wyobraźni. To bynajmniej nie znaczy, że jest osobą, która buja w obłokach. Przeciwnie, twardo stąpa po ziemi, bo inaczej — jak mówi — jej firma szybko wypadłaby z rynku. Swoimi doświadczeniami w dziedzinie przedsiębiorczości chętnie dzieli się z tymi, którzy przygodę z biznesem dopiero zaczynają.
— Moja główna rada dla początkujących: już na starcie postawcie na sprzedaż, nawet jeśli jeszcze nie macie gotowego produktu. Nawiązujcie kontakty, bierzcie udział w spotkaniach networkingowych i często opowiadajcie o swoim pomyśle. Nie bójcie się, że inni wam go ukradną — podpowiada Elżbieta Legoń. Warto wziąć sprawy w swoje ręce — co do tego nie ma wątpliwości także Anna Walkowska, dyrektor zarządzająca spółki Homplex. Dla młodych Amerykanów, Brytyjczyków czy Niemców to być może oczywistość, ale polscy studenci i absolwenci najczęściej swoje miejsce widzą w korporacjach, marzą o spokojnej pracy na etacie. Na własną działalność decydują się nieliczni.
— W przeciwieństwie do innych krajów, u nas nie uczy się w szkole bycia przedsiębiorczym, dlatego w wieku dwudziestu czy trzydziestu kilku lat mamy bardzo dużo do nadrobienia w stosunku do sąsiadów z zagranicy. To, czego teraz się uczymy o innowacyjności i biznesie, konkurencja w Stanach i Europie Zachodniej ma już dawno za sobą — podkreśla dyrektor Walkowska. Nawet ci, którzy rejestrują firmę, nie zawsze wykazują się wystarczającą determinacją. Nie mają woli walki. Nie przyjmują do wiadomości, że aby się udało, przynajmniej na początku trzeba zapomnieć o wolnych weekendach czy urlopach. — Musimy zacząć myśleć o swoim start-upie jak o biznesie, a nie jak o hobby czy zabawie — zaznacza Anna Walkowska.
Szacuje się, że w Polsce tylko dwa start-upy na dziesięć osiągają sukces. To rzeczywiście może zniechęcać młodych ludzi do pójścia na swoje. Zdaniem przedstawicielek spółek Interakcje i Homplex, wiele firm jednak pada tylko dlatego, że ich właściciele zbyt szybko się zniechęcili. Poza tym: bardziej byli zorientowani na swój produkt niż na rynek.
Nie dość uważnie sprawdzali, czego oczekiwali od nich klienci. — Kto zakłada start-up, musi się nauczyć ponosić porażki. Trzeba eksperymentować i popełniać błędy. A potem z każdego wyciągać wnioski i na ich podstawie znajdować nowe rozwiązania starych problemów. Prawdziwa porażka jest wtedy, gdy cały czas popełniamy ten sam błąd — uważa Anna Walkowska.
— Nie możemy być zanadto przywiązani do swoich koncepcji. Musimy je nieustannie weryfikować, co oznacza np. analizowanie informacji, które o naszych produktach czy usługach przynosi tzw. otoczenie firmy. Bez kreatywności, otwartości na zmiany i wyrobienia w sobie nawyku nieustannej nauki do niczego nie dojdziemy — wtóruje Elżbieta Legoń. Lęk przed niepowodzeniem sprawia, że bardzo często młodzi rezygnują przed czasem albo w ogóle nie podejmują wyzwania. Choć w swoich szufladach czy w pamięci komputerów przechowują genialne pomysły, nic z tego nie wynika.
— To nie pomysł jest wart miliony, ale jego wprowadzenie w czyn. Zespół powinien być odpowiednio zmotywowany, aby mimo problemów technicznych, finansowych, personalnych czy jakichkolwiek innych trwać przy projekcie i go realizować zgodnie ze strategią.A ta może się zmieniać nawet kilka razy w roku — klaruje dyrektor Anna Walkowska. Zarządzany przez nią Homplex stworzył interaktywną platformę internetową, ułatwiającą urządzenie mieszkania. W dostępnym od maja 2011 r. serwisie firma prezentuje wnętrza, a ściślej zdjęcia aranżacji wraz z kosztorysami obejmującymi produkty i wskazaniem sklepów, w których można je kupić. W przyszłym roku rozszerzy funkcjonalność o wirtualnego asystenta, który pomoże użytkownikom poprowadzić projekt wykończenia własnego lokum.
— Nasz pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Zadecydowało o tym wiele spraw, m.in. to, że zrozumieliśmy rynek, dowiedzieliśmy się dokładnie, kim jest nasz klient, ile ma lat, co robi na co dzień, czym się interesuje, gdzie przebywa, co kupuje i jakim budżetem dysponuje — tłumaczy Anna Walkowska.
Na dwa fronty
Dobra wiadomość dla tych, którzy chcą, lecz się boją. Czasem nie trzeba nawet rezygnować z dotychczasowej pracy, by spróbować swych sił w biznesie. Przykładem Sebastian Łaźniak, założyciel firmy Mediseb i lekarz stażysta, który wynalazł i opatentował kubek dla diabetyków. — Podczas praktyki studenckiej na oddziale szpitalnym spotykałem pacjentów, którzy dowiadywali się, że są chorzy na cukrzycę. Wielu nie umiało się odnaleźć w gąszczu zaleceń dietetycznych. Sporo trudności sprawiało im obliczanie liczby wymienników węglowodanowych przyjmowanych w pokarmie i płynach. Chcąc im pomóc, zacząłem pracować nad kubkiem, który ułatwiłby im codzienną kontrolę spożywanych węglowodanów— wspomina Sebastian Łaźniak. Pytany o tajemnice sukcesu, szef Medisebu odpowiada, że większość dobrych pomysłów przynosi życie: staż, praktyka, praca na etacie. Trzeba tylko uważnie obserwować, co się wokół nas dzieje i jakie są potrzeby ludzi. — Konieczne jest jeszcze coś innego: całkowita pewność, że nasz pomysł, produkt, oferta mają sens i że dzięki nim możemy choć trochę zmienić świat na lepszy. Bo jeśli my nie wierzymy w siebie, to jak mamy entuzjazmem zarażać rynek? — pyta Sebastian Łaźniak.