Telekomunikacja Polska zakończyła pierwszy etap restrukturyzacji. Ten prostszy. Teraz czas na zamianę urzędu ds. telekomunikacji w firmę rynkową.
„Puls Biznesu”: Czy po wynikach drugiego kwartału, które niedługo poznamy, podtrzymuje Pan tegoroczną prognozę wzrostu przychodów Telekomunikacji Polskiej (TP) o 3-5 proc.?
Marek Józefiak: Osiągnięcie 3-proc. wzrostu przychodów to nadal wielkie wyzwanie. Za kilka dni poznamy wyniki pierwszego półrocza i wówczas to skomentuję.
Na jakim etapie jest restrukturyzacja spółki? Może ona podnieść jej wartość w oczach inwestorów.
Zakończyliśmy już tzw. restrukturyzację twardą, polegającą na przekształceniu podstawowych struktur i redukcji zatrudnienia. W ciągu ostatnich trzech lat odeszło 28 tys. osób. To był bardzo bolesny, ale niezbędny proces. Umożliwiło go zrozumienie przez liderów związkowych nieuchronnego faktu, że przyszłość TP to m.in. zachowanie stabilnych miejsc pracy dla większej liczby osób, niż te, które musiały odejść. Tylko w ten sposób mogliśmy stworzyć solidne podstawy pod budowę firmy gotowej do działania na konkurencyjnym rynku. Podnieśliśmy efektywność, np. w ostatnich latach podwoiliśmy liczbę łącz obsługiwanych przez jednego pracownika. Proszę mi pokazać drugą spółkę, wywodzącą się z dawnych urzędów i monopoli, która zdobyła się na tak głęboką restrukturyzację i modernizację. Ten etap mamy już za sobą, chociaż mam pełną świadomość, że nadal musimy zmierzać do dalszego przekształcania TP w firmę w pełni rynkową, zorientowaną na potrzeby klienta.
Na czym w najbliższej przyszłości będą koncentrowały się działania zarządu?
Na kontynuacji rozpoczętego procesu, ale zupełnie w innych sferach: zmianie sposobu działania, myślenia, zachowań. Wiem, że wiele nam jeszcze brakuje do osiągnięcia oczekiwanego poziomu satysfakcji klientów. W dojściu do niego powinny nam pomóc m.in. planowane zmiany w strukturze TP. W najbliższym czasie przedstawimy konkretne pomysły. Dążymy również do zmian w sposobie działania i myślenia w korporacji, np. chcemy zmienić kompetencje osób mających bezpośredni kontakt z klientem. Muszą one mieć większe możliwości samodzielnego podejmowania decyzji. Powinny móc działać bardziej elastycznie, podobnie jak pracownicy dużo mniejszych od nas firm.
Które obszary działania TP wymagają największej pracy?
Przede wszystkim bezpośrednie kontakty z klientami. Tu jest najwięcej do zrobienia, bo wciąż istnieją nawyki wyniesione z czasów, gdy o wolnym rynku nie było mowy. Błękitna Linia działa coraz lepiej, co widać wyraźnie w naszych wewnętrznych statystykach opisujących spadek liczby skarg. Coraz rzadziej zdarzają się przykre wpadki. Z pokorą przyjęliśmy krytykę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i zalecane poprawki wykonaliśmy w 100 proc. Wprowadzamy zasadę, że osoba, która kontaktuje się z klientem przez numerem 93 93, nie tylko przyjmuje zgłoszenia, ale także nadzoruje ich realizację. Kolejny punkt to stan naszej infrastruktury, która wymaga ciągłej modernizacji. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Suma tych i innych działań powinna się przełożyć na satysfakcję klientów, na efekt „wielkiej zmiany”, jaką ta firma przechodzi mimo wszelkich trudności. Dla mnie jako menedżera to porywające wyzwanie.
Co jeszcze TP może zmienić?
Działamy w sektorze telefonii stacjonarnej, multimediów, internetu, transmisji danych, telefonii komórkowej. Rozpoczęliśmy zatem transformację TP w kierunku operatora zintegrowanego. W tym upatruję szansy na zwiększenie wartości naszej oferty, przy jednoczesnej redukcji kosztów własnych. Taką drogą podążają wszyscy liczący się operatorzy, z naszym głównym partnerem i inwestorem strategicznym France Telecom na czele. To nasza przewaga konkurencyjna. By ją wykorzystać, powinniśmy być operatorem bardziej innowacyjnym. Dobrym przykładem jest Neostrada, która spotyka się ze znakomitym odbiorem wśród klientów. Uruchomimy pilotażowy program dostępu do internetu przez satelitę, będziemy też rozwijać takie usługi, jak np. telewizja na życzenie, która daje możliwości ściągania konkretnych filmów i programów. Chodzi o to, aby wszystko, co nowoczesne, było kojarzone z potencjałem TP.
Konkurencja jednak nie śpi, a nowe prawo telekomunikacyjne ułatwi jej działanie. Jak to zagraża pozycji TP?
Nie traktuję konkurencji jako zagrożenia dla pozycji TP. Na takim rynku zwycięża ten, kto ma najlepszą ofertę. To motywacja dla nas, by się zmieniać i stale ulepszać ofertę. Ponadto rynek, dzięki temu, że jest konkurencyjny, może się rozwijać. Będzie więc coraz większy. To szansa dla wszystkich operatorów, szansa na większe przychody i zyski. Nie odbędzie się to oczywiście bez nowych inwestycji.
Oczekuje Pan zachęt państwa do takich inwestycji?
Z punktu widzenia państwa należy wspierać tych operatorów, którzy inwestują w sieć, która pozostaje w kraju. Pewne rozwiązania przyjęto w prawie telekomunikacyjnym. Chodzi np. o finansowanie usług powszechnych. To dobry początek. Warto przy tym pamiętać, że w tym roku grupa TP zainwestuje prawie 4 mld zł, czyli zdecydowanie więcej niż wszyscy pozostali operatorzy razem wzięci. Problem w tym, by zachęcać wszystkich operatorów do inwestycji dostępowych np. na obszarach wiejskich. Zdecydowana większość operatorów, którzy weszli na polski rynek, to operatorzy, których można nazywać wirtualnymi. Ich jedyną inwestycją jest reklama i funkcjonowanie oparte na naszej sieci. Tymczasem, jeśli nie będzie sieci, to nic nie wyjdzie z budowy społeczeństwa informacyjnego, powszechnego dostępu do internetu itp. Dlatego potrzebne jest wprowadzenie takich zasad rozliczeń pomiędzy operatorami, by ci wirtualni ponosili rzeczywiste koszty wykorzystania sieci, której nie budowali, ani nie modernizują.
W ramach TP działa wiele spółek towarzyszących, które np. zajmują się wydawaniem książek telefonicznych. Co się z nimi stanie?
Podstawową działalnością TP jest świadczenie usług telekomunikacyjnych i teleinformatycznych. Jest jeszcze wiele do zrobienia w sprawie ich jakości. Zatem wszystko, co nie jest związane z tzw. core business, będziemy wydzielać, restrukturyzować, by podnieść wartość, a potem sprzedawać.
TP jest jednym z największych właścicieli nieruchomości w kraju. Co się stanie z tym majątkiem?
Pracujemy nad programem zarządzania nieruchomościami, ale póki stosowne szczegóły nie zostaną przedstawione właścicielom, za wcześnie o nim mówić. Proces ten powinien przebiegać tak jak np. w France Telecom, gdzie zakończył się kilka lat temu sprzedażą części nieruchomości za kilka miliardów euro.
Okiem eksperta
Nic dodać, nic ująć
Wprowadzenie oferty zintegrowanej to bardzo dobry pomysł. Dzięki temu Telekomunikacja może w dłuższej perspektywie zatrzymać przy sobie klientów na konkurencyjnym rynku i przyciągnąć nowych. Dotyczy to zarówno abonentów biznesowych jak i indywidualnych. Nie wiadomo, jak zareaguje na to konkurencja, ale takich pomysłów można było się spodziewać. Są one naturalne dla firmy, która działa w tylu obszarach. Pod znakiem zapytania stoi też zachowanie regulatora rynku. Jeśli chodzi o restrukturyzację, to wydaje się, że pod względem kosztowym spółka niewiele może już zrobić. Dużo ważniejsze jest poszukiwanie nowych źródeł przychodów i w tym zakresie zintegrowana oferta TP i Centertela wydaje się interesującym rozwiązaniem.
Tomasz Lalik analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego