Zorganizowane grupy cyberprzestępców, a nie pracownicy, jak było dotychczas, są dzisiaj najpoważniejszym cyberzagrożeniem dla firm — wynika ze Światowego Badania Bezpieczeństwa Informacji firmy doradczej EY, przeprowadzonego na 1755 podmiotach z 67 krajów, w tym Polski. Za najgroźniejsze narzędzie w rękach hakerów przedsiębiorstwa uznały phishing oraz złośliwe oprogramowanie. W ubiegłorocznej edycji podium zajmowała kradzież informacji finansowych, własności intelektualnej, zagrożenia nadużyciami, szpiegostwo oraz wykorzystanie luk w oprogramowaniu.
— Zmiana pokazuje kierunek, w którym idą ataki hakerskie. Mejle, które do złudzenia przypominają wysyłane przez banki, firmy kurierskie czy ubezpieczycieli, stają się coraz częstszym wyzwaniem dla zarządów firm. A dostęp do złośliwego oprogramowania nie jest dzisiaj wyłącznie domeną zaawansowanych hakerów — zwraca uwagę Michał Kurek, dyrektor w zespole zarządzania ryzykiem IT w EY.
Co więcej, aż 36 proc. badanych przyznaje, że jest mało prawdopodobne, że są w stanie wykryć zaawansowany atak. Firmy nie czują się także przed nimi dostatecznie zabezpieczone. Według 62 proc. respondentów główną przeszkodą w realizowaniu skutecznej polityki bezpieczeństwa informacji są ograniczenia budżetowe. Na drugim miejscu znalazł się brak odpowiednio wykwalifikowanej kadry, który wskazało 57 proc. badanych. © Ⓟ