Firmowa szuflada

Dorota Czerwińska
05-11-2010, 00:00

Pożądany pracownik? Mężczyzna w wieku 30-45 lat. Najgorszy? Kobieta z dziećmi, absolwent bez doświadczenia, osoba po pięćdziesiątce.

Mimo bezrobocia pracodawcy narzekają, że mają problemy ze znalezieniem właściwych pracowników

Pożądany pracownik? Mężczyzna w wieku 30-45 lat. Najgorszy? Kobieta z dziećmi, absolwent bez doświadczenia, osoba po pięćdziesiątce.

Studenci nic nie umieją, kobiety wciąż chodzą na zwolnienia, bo chorują im dzieci, a pracownikom 50+ nic się już nie chce robić — szufladkowanie nie jest obce pracodawcom.

Na pytanie, co myślą o konkretnych grupach i kogo nie chcą zatrudniać, szukał odpowiedzi zespół prof. Jarosława Górniaka, który przebadał 2500 przedsiębiorców zrzeszonych w Konfederacji Pracodawców RP. O wynikach rozmawiali uczestnicy konferencji "Dobry pracownik pilnie poszukiwany: dostępność i jakość kadr a potrzeby pracodawców". Bo okazuje się, że poważnym problemem na rynku pracy jest tzw. defaworyzacja absolwentów, kobiet do 40. roku życia (co się wiąże z macierzyństwem i opieką nad dziećmi), osoby 50+, które trudniej szkolić, oraz niepełnosprawni. Pracodawcy twierdzą, że zatrudnianie osób z tych grup to duże ryzyko, bo powoduje dodatkowe koszty.

Bez doświadczenia

Pracodawcy narzekają, że mimo dużego bezrobocia są problemy ze znalezieniem właściwych ludzi. Czego brakuje kandydatom do pracy?

— Jeśli chodzi o pracowników biurowych, to mają deficyt umiejętności społecznych, pracy zespołowej, projektowej, samodzielnego podejmowania decyzji. Absolwenci chwalą się ukończonymi kursami, dyplomami itd., ale mają mało doświadczenia zawodowego. Już podczas studiów powinno się ich przygotowywać do podjęcia pracy — uważa Sławomir Mróz, kierownik Centrum Personalnego w Volkswagen Poznań.

Dodaje, że z kolei pracownikom produkcyjnym brakuje wiedzy z zakresu nowych technologii. Zmiany są tu bowiem bardzo szybkie. Jak sobie w tej sytuacji radzi?

— Sami kształcimy ludzi. Współpracujemy ze szkołami, bo wiemy, jakie będziemy mieli potrzeby za 2-3 lata — wyjaśnia Sławomir Mróz.

Na rynku pracy dochodzi jednak do absurdów. Pracodawcy chcą zatrudniać studentów i absolwentów, ale… z doświadczeniem. Jak i gdzie mają je dwudziestoparolatkowie zdobyć?

— Nie chodzi o CV bogate w pracę dla wielu pracodawców, ale o kontakt z biznesem, chęć współpracy. To może być staż, praktyka. Młodzi potrzebują wiedzy o tym, jak funkcjonują firmy, żeby mogli określić, co mogliby w nich robić. Oczekuję od kandydatów wiedzy, w jakim kierunku chcą iść, w jakim dziale pracować, czym się zajmować — stwierdza Sławomir Mróz.

Podobnie mówi Halina Frańczak, dyrektor marketingu w Deloitte. Jej zdaniem, młodzi ludzie czują potrzebę zdobywania doświadczenia, ale zabierają się za to chaotycznie.

— Mało studentów potrafi wybiec w przyszłość i zobaczyć siebie za trzy, cztery lata. By znaleźć jak najlepszych pracowników, pracodawcy powinni ich szukać już w szkołach i na uczelniach — twierdzi Halina Frańczak.

Dodaje, że jej firma inwestuje w szkolenia nowych pracowników bez doświadczenia. I że wlicza w ryzyko 20 proc. kosztów ich fluktuacji.

Mężczyzna bywa ojcem

Same problemy — zdaniem pracodawców — to kobieta plus małe dzieci. Nie zauważają, że te kobiety mają przecież mężów, a dzieci ojców. Bo, niestety, społeczną normą jest u nas to, że w razie choroby dziecka to matka bierze wolne.

Halina Frańczak, pracując w firmach konsultingowych, urodziła i wychowała czworo dzieci.

— W moim dziale pięć pań ma małe dzieci, trzy są na urlopie macierzyńskim, jedna w ciąży. Wprowadziliśmy wiele ułatwień — elastyczny czas pracy, pracę w domu itp. Najważniejsza jest jednak otwartość na współpracę firmy i zatrudnionych mam. Z kolei zatrudnianie kobiet i mężczyzn powoduje, że problemy z absencją czy zastępstwem się nie kumulują — zauważa Halina Frańczak.

Zdaniem dr Agnieszki Chłoń-Domińczak z Szkoły Głównej Handlowej, badanie pokazało stereotypy, z którymi, jak uważa, trzeba ostro walczyć.

— Starsze osoby nie powinny rywalizować o miejsca pracy z absolwentami. Przeciwnie — obie te grupy powinny współpracować — podkreśla dr Chłoń-Domińczak.

Z badania wynika, że jedyna grupa, która nie jest gorzej traktowana przez pracodawców, to mężczyźni między 30. a 45. rokiem życia i z wyższym wykształceniem.

— Ale pracodawcy powinni zrozumieć, że osób powyżej 45. roku życia będzie na rynku pracy coraz więcej, zwłaszcza że system emerytalny dość skutecznie zablokował możliwość korzystania z wcześniejszej emerytury — ostrzega Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Czy i kiedy zrozumieją?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Firmowa szuflada