Firmy boją się przyszłości i ograniczają inwestycje

opublikowano: 24-07-2019, 22:00

Głównym powodem redukcji planów rozwojowych są obawy dotyczące zbliżającego się spowolnienia. Ale barier jest znacznie więcej. Nie bez znaczenia są rosnące koszty działalności i zmiany przepisów

Z kwartalnej analizy sytuacji sektora przedsiębiorstw sporządzonej przez Narodowy Bank Polski (NBP) wynika, że firmy spodziewają się pogorszenia koniunktury w Polsce w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Odsetek pesymistów wzrósł do 34 proc., podczas gdy rok wcześniej stanowili oni 21 proc. ankietowanych. Znacznie mniej jest także optymistów — 15 proc. w porównaniu z 22 proc. rok wcześniej.

Zmniejszyliśmy wydatki na duże inwestycje na rzecz mniejszych.
Jak tylko koniunktura się poprawi, będziemy gotowi wydawać więcej — mówi
Małgorzata Bieniaszewska, prezes MB Pneumatyka
Zobacz więcej

LEPIEJ DMUCHAĆ NA ZIMNE:

Zmniejszyliśmy wydatki na duże inwestycje na rzecz mniejszych. Jak tylko koniunktura się poprawi, będziemy gotowi wydawać więcej — mówi Małgorzata Bieniaszewska, prezes MB Pneumatyka Fot. Marek Wiśniewski

Coraz większa niepewność

Najwięcej optymizmu wykazuje branża budowlana, a najmniej — handlowa, przetwórstwo przemysłowe i pozostałe usługi. Wśród najczęstszych problemów w I kwartale tego roku przedsiębiorcy wymieniali m.in. rosnące koszty działalności i zmiany regulacji prawnych. Bariera kosztowa była dodatkowo potęgowana przez zwiększające się ceny energii. Najbardziej narzekają na to firmy przetwórcze. Natomiast zmieniające się przepisy, wyższe podatki i opłaty są najbardziej bolesne dla firm transportowych. Dotknęły je szczególnie nowe przepisy o delegowaniu pracowników i ograniczenie swobody usług kabotażowych.

Z ankiety NBP możemy wyczytać, że firmy odczuwają coraz większą niepewność. Nadal jednak nie jest ona na bardzo wysokim poziomie. Co dziesiąta firma ocenia ją jako wysoką, a 28 proc. uznaje, że jest niska.

Można przypuszczać, że takie oceny podyktowane są przede wszystkim dobrą sytuacją popytową przedsiębiorstw. Więcej obaw dostarcza obecnie strona kosztowa działalności. To ograniczenie, które znalazło się na czele listy problemów, z jakimi borykają się ankietowane przedsiębiorstwa.

Pesymistów nie brakuje

Niepewność powoduje, że przedsiębiorcy boją się inwestować. Tak wynika z niedawno opisywanego przez nas badania Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL). Zgodnie z nim tylko 21,1 proc. przedsiębiorców spodziewa się wzrostu inwestycji. Więcej zarządzających firmami obawia się raczej ich spadku (28,2 proc.). Podobny odsetek wskazywał na to również w ciągu dwóch poprzednich kwartałów.

— Tak słabych prognoz i długo trwającego inwestycyjnego pesymizmu nie było od początku realizacji naszego badania, czyli od 2015 r. — mówi Radosław Woźniak, wiceprezes EFL.

Jego zdaniem może to wskazywać, że MŚP obawiają się spowolnienia w Polsce. Największymi pesymistami są najmniejsze firmy, zatrudniające do 9 osób, wśród których ponad 31 proc. obawia się spadku inwestycji, a tylko niecałe 18 proc. liczy na ich wzrost. W przypadku małych przedsiębiorstw niecałe 31 proc. zapytanych wskazało na spadek inwestycji, a 19 proc. na ich wzrost. Największymi optymistami są średnie firmy, wśród których więcej przedsiębiorców planuje zwiększenie inwestycji niż ich zmniejszenie (28 proc. kontra 21 proc.). Przy tym 42,7 proc. MŚP nie spodziewa się żadnych zmian w obszarze inwestycji. Również opinie ankietowanych przez NBP spółek sugerują, że ich aktywność inwestycyjna nie tylko nie będzie przyspieszać, ale może stopniowo słabnąć — zwłaszcza w firmach prywatnych. Zdaniem Krystiana Jaworskiego, starszego ekonomisty Credit Agricole, nie jest to powód do zmartwień.

— Pierwszy kwartał tego roku pod względem inwestycji polskich firm był wyjątkowo dobry i nikt nie oczekiwał, że podobne tempo zostanie utrzymane. Obecnie panuje duża niepewność, są ograniczenia, więc chęć do inwestowania jest naturalnie niższa, ale nadal będziemy mieli do czynienia z kilkuprocentowym wzrostem w tym zakresie — uspokaja Krystian Jaworski.

Ryzyko z wszystkich stron

Natomiast Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), tłumaczy, że co do zasady można wskazać dwa warunki konieczne do tego, żeby firma angażowała się w proces unowocześnienia i rozbudowy mocy produkcyjnych. Pierwszym jest oczekiwanie na wzrost popytu na wytwarzane przez nią dobra czy usługi. Drugim jest poczucie, że otoczenie prawno-gospodarcze nie będzie istotnie się pogarszać.

— Obecnie z obydwoma warunkami mamy kłopot. Atakujące nas ze wszystkich stron informacje o możliwym spowolnieniu światowej i naszej gospodarki stopniowo stają się samorealizującą się przepowiednią, ponieważ większa ostrożność wywołuje zmniejszenie popytu i skrócenie horyzontu zamówień, a to spowalnia gospodarkę światową. Do tego otoczenie prawno-gospodarcze nie wydaje się bezpieczne. Wciąż wisi nad nami ryzyko wojen handlowych na świecie, brexit, niepoukładane warunki w Unii Europejskiej po wyborach — mówi Piotr Soroczyński.

Zwraca uwagę, że w ciągu ostatnich kilku kwartałów firm forsownie inwestowały.

— Szczególnie spektakularnie w ujęciu rok do roku wyglądał pierwszy kwartał 2019 r. Obecnie oddawane są do użytku liczne projekty. W konsekwencji firmy — wiedząc, że właśnie je uruchomiły — nie widzą potrzeby tak silnego inwestowania w perspektywie najbliższych kwartałów. A w statystykach zobaczymy efekt wysokiej bazy i sporo niższe dynamiki inwestycji — tłumaczy Piotr Soroczyński.

Ostrożności nigdy za wiele

Małgorzata Bieniaszewska, właścicielka MB Pneumatyka, firmy specjalizującej się w produkcji złączy do pneumatycznych układów hamulcowych w pojazdach użytkowych, mówi, że zdecydowana większość przychodów jej firmy pochodzi z eksportu. Sygnały spowolnienia widziała więc już w ubiegłym roku, gdy hamowała niemiecka gospodarka. Firma zdecydowała się na ekspansję na rynki pozaeuropejskie, żeby zwiększyć liczbę odbiorców i uniezależnić się od lokalnych wahań koniunktury.

— W tym roku widać spowolnienie jednak nie tylko na rynku europejskim, co może mieć wpływ na decyzje inwestycyjne w naszej branży. Na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku odnotowaliśmy spadek zamówień na nasze produkty w porównaniu z 2018 r. — nie tylko na Zachodzie, ale również w Polsce. To się może wiązać z sezonowością w branży automotive, ale wolimy dmuchać na zimne. Dlatego modyfikujemy nasze plany inwestycyjne i pracujemy nad optymalizacją kosztów — mówi Małgorzata Bieniaszewska.

Zapewnia, że firma wciąż inwestuje, ale w przedsięwzięcia, które pozwolą jej zwiększyć efektywność. Zmniejszyła inwestycje w duże projekty na rzecz mniejszych.

— Możemy na przykład wstrzymać się z rozbudową firmy, ale na pewno nie będziemy rezygnować z wydatków na automatyzację produkcji. Zrezygnowaliśmy więc z outsourcingu części procesów i właśnie wdrażamy je u siebie, bo to przyniesie nam wymierne oszczędności w przyszłości. Równolegle wciąż odkładamy pieniądze, które udało nam się zaoszczędzić od ubiegłego roku. Jak tylko zobaczymy, że koniunktura może się poprawić, będziemy gotowi do większych wydatków — zapewnia Małgorzata Bieniaszewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy