Firmy budowlane toczą boje o sprzęt i ludzi

Izabela Tadra
25-09-2007, 00:00

Ożywienie na rynku budowlanym to szansa dla firm wypożyczających sprzęt. Mimo to wizja ich przyszłości jest niejasna.

Ożywienie na rynku budowlanym to szansa dla firm wypożyczających sprzęt. Mimo to wizja ich przyszłości jest niejasna.

Profesjonalny ciężki sprzęt budowlany jest drogi i trudno dostępny. Zamiast go kupować, lepiej wypożyczyć. Właściciele firm, które się w tym specjalizują, nie narzekają na brak zleceń.

Koniec bezczynności

— Na wypożyczanie sprzętu budowlanego jest zapotrzebowanie przez cały rok. Liczbę oferowanych maszyn zwiększamy regularnie i wynika to bardziej z rozwoju firmy niż z ożywienia na rynku budowlanym. Na zwiększoną liczbę inwestycji w budownictwie zareagowaliśmy natomiast tworząc nowe oddziały naszej firmy — w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku. To właśnie tam będzie się teraz najwięcej budować i tam też obserwujemy zwiększone zapotrzebowanie na profesjonalny sprzęt budowlany — mówi Marcin Muszyński z firmy Atut Rental.

Natomiast firma Lambor w maszyny budowlane in- westuje od jedenastu lat. W tym czasie udało się jej stworzyć bazę żurawi wieżowych i wywalczyć pozycję lidera w tej branży w południowej Polsce. Od kilku lat Lambor dysponuje także maszynami do prac ziemnych.

— Obecnie wypożyczamy aż 95 proc. posiadanego sprzętu. Jesteśmy zmuszeni do ciągłego zwiększania jego ilości. Dotychczas kupowaliśmy zarówno nowy, jak i używany sprzęt budowlany. Nadal tak robimy, ale w Niemczech, skąd go sprowadzaliśmy, rynek maszyn używanych się wyczerpał. Niestety, niemal wszystko wykupili już Rosjanie — tłumaczy Marek Lambor, właściciel firmy Lambor .

Żadna maszyna budowlana nie pracuje bez operatora i specjalistycznej ekipy. Tych ludzi „wypożycza się” wraz z maszynami. Tymczasem fachowców w Polsce ubywa.

Mimo że Atut Rental i Lambor działają w tej samej branży, różni je pogląd na emigrację zarobkową polskich budowlańców.

— Nie mamy z tym żadnego problemu. Od nas pracownicy nie uciekają — kwituje sprawę Marcin Muszyński.

Dla Marka Lambora to już jednak spory problem.

— Odczuwamy to, że większość naszych budowlańców wyjechała. Dziś w Polsce brakuje prawdziwych fachowców i jeśli w ciągu 2 czy 3 lat nic się w kraju nie zmieni, to ci pracownicy na pewno do Polski nie wrócą. Bez radykalnych zmian systemu podatkowego i emerytalnego dojdzie do katastrofy — twierdzi Marek Lambor.

Czekanie na EURO

— Dobra koniunktura w budownictwie powinna utrzymać się jeszcze 2-3 lata. Wszystko jednak zależy od tego, czy będziemy organizować EURO 2012. Jeśli tak, a na to liczymy, powstaną nowe drogi, hotele — uważa Marcin Muszyński.

Dla Marka Lambora EURO 2012 jest tylko fragmentem odległej przyszłości.

— Dopóki rząd będzie się zachowywał tak jak teraz, dopóty nie ma sensu o tym myśleć ani planować nic w związku z EURO 2012 — dodaje Marek Lambor.

Nawet jeżeli Polska nie utraci prawa do organizowania mistrzostw, nadzieje na dodatkowe zyski ogranicza stosunkowo mała popularność ciężkiego sprzętu na krajowych budowach.

— W przeciwieństwie np. do Niemców, wciąż budujemy ludźmi, a nie maszynami. Najlepszym przykładem jest stadion krakowskiej Wisły, gdzie tylko jedna z trybun budo- wana była przy użyciu dźwi- gu wieżowego. Przy konstrukcji pozostałych wykorzysta- no dźwigi samochodowe. Wszystko dlatego, że w Polsce wciąż tnie się koszty i kalkuluje. Niestety, kalkuluje się źle — kwituje Marek Lambor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Firmy budowlane toczą boje o sprzęt i ludzi