Firmy budowlane znikają z giełdy

Urszula Kowalska
opublikowano: 2002-12-03 00:00

Wyniki z trzech kwartałów nie potwierdzają zapowiedzi, że rok 2002 będzie dla giełdowych spółek budowlanych lepszy niż poprzedni.

Spośród 33 spółek typowo budowlanych, notowanych na warszawskiej giełdzie, na palcach jednej ręki można policzyć te, które radzą sobie z panującą w branży dekoniunkturą.

Wśród giełdowych spółek budowlanych, którym mimo dekoniunktury wiedzie się nie najgorzej, prym wiedzie Budimex, największa spółka z sektora (wspierana przez hiszpańskiego Ferroviala), ale i ona po trzech kwartałach 2002 r. wykazuje straty. Dobrze rozwija się Mostostal Warszawa, którego kurs wzrósł od początku roku o 25 proc., a w lecie ceny akcji były nawet o 60 proc. wyższe od notowań z końca ubiegłego roku. Wyjątkiem jest też Mitex, który w tym roku pozyskał inwestora strategicznego. Ostatnio spółka poinformowała o zbyciu kolejnego pakietu akcji na rzecz Eiffage Construction. Posiada on teraz 98,54 proc. akcji spółki i ma maksymalną liczbę głosów na WZA Mitex. Według Michała Sztablera, analityka BM BGŻ, firma ta długo spółką giełdową nie pobędzie.

— Większość przedsiębiorstw, które pozyskały inwestora strategicznego, jest wycofywana z giełdy. Przykład — Exbud i GPRD, spółki z grupy Skanska. Powody są różne. Niektóre firmy wycofywane są z powodu złej sytuacji finansowej, inne dlatego, że tak decydują inwestorzy — mówi Michał Sztabler.

— Rynek usług budowlanych w Polsce jest rozdrobniony. Nie ma podmiotów posiadających kilkunastoprocentowy lub większy udział w ogólnopolskim rynku. Konkurencja jest mordercza, marże niskie, a na dodatek cały proces budowlany uchodzi w naszym kraju za korupcjogenny. Jeżeli weźmiemy jeszcze pod uwagę niską kapitalizację giełdowych spółek budowlanych i niską płynność ich akcji, to naturalny wydaje się wniosek o małej atrakcyjności tego sektora — mówi Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK Asset Management.

Jego zdaniem, na giełdzie jest rekordowa liczba spółek, które notują coraz gorsze wyniki swojej działalności — znajdują się w krytycznej sytuacji finansowej lub wręcz zmierzają prostą drogą ku upadłości.

— Przykładem może być Espebepe czy Pia Piasecki, który ustanowił niechlubny rekord największego spadku kursu w 2002 r. — 94 proc. Ale przecena walorów Mostostalu Gdańsk również mogła załamać niejednego akcjonariusza — spadek o 87 proc. — twierdzi Alfred Adamiec.

Koniunktura w przemyśle budowlanym jest skorelowana z ogólną sytuacją gospodarczą kraju. Z obecnymi trudnościami większe firmy radzą sobie przez obniżanie marż. W efekcie, te mniejsze borykają się z poważnymi problemami, a ich akcje sprzedawane są za bezcen. Dodatkowo zmuszone są tworzyć rezerwy na nieściągalne należności.

Niestety, zatory płatnicze są problemem całej branży. Najmniejsi podwykonawcy w procesie realizacji danej inwestycji mają nikłe szanse na otrzymanie pieniędzy za wykonane prace w terminie. Ponadto małe firmy nie mają szans na wygranie przetargów na intratne kontrakty, typu budowa nowego terminalu lotniska na Okęciu (przetarg wygrał Budimex).

Zdaniem Alfreda Adamca, nie ma nic dziwnego w tym, że zagraniczni inwestorzy nie chcą kupować małych, słabych spółek, przynoszących straty, a budują od podstaw firmy o zdrowej strukturze i efektywnym sposobie zarządzania.

O przyszłości branży analitycy wypowiadają się raczej ostrożnie. Sytuacja — twierdzą zgodnie — nie zmieni się, dopóki nie poprawi się kondycja polskiej gospodarki, a tym samym nie wzmocnią się same firmy. Dopiero kiedy to nastąpi, inwestorzy, którzy dziś czekają na lepsze czasy, będą mogli pozwolić sobie na rozpoczęcie realizacji projektów.