Nieterminowe płatności to główna bariera rozwoju
Coraz więcej Gazel ma problem z odzyskaniem należności — wynika z badania "PB". Ale są też pozytywne wieści.
Zatory płatnicze są w drugim kwartale 2011 r. największą barierą rozwoju firm — wynika z najnowszej edycji badania "Pulsu Biznesu" wśród Gazel Biznesu, najdynamiczniej rozwijających się firm. Niemoc w ściąganiu zobowiązań to główny problem dla 21 proc. przebadanych przedsiębiorstw. Kwartał wcześniej ten odsetek wynosił 14 proc., a pół roku temu — tylko 10 proc.
— Sytuacja z roku na rok się pogarsza, klienci mają coraz większe opóźnienia w realizowaniu płatności — potwierdza Łukasz Juszczyk, współwłaściciel firmy iComp, Gazeli zajmującej się sprzedażą sprzętu IT.
Mają, ale nie dają
Dotąd problem zatorów płatniczych w naszym rankingu barier zajmował trzecią-czwartą pozycję. Pierwszy raz w dwuletniej historii badania wspiął się tak wysoko.
— Jeszcze rok temu, kiedy Komisja Europejska przymierzała się do wprowadzenia przepisów regulujących płatności między kontrahentami, wydawało mi się, że problem jest przesadzony. W Polsce występował, ale nie był jeszcze tak wyraźny. Dzisiaj już widać, że był to kierunek słuszny, bo nieterminowe regulowanie należności coraz częściej — na zasadzie kostek domina — paraliżuje działalność wielu firm — twierdzi Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.
Co ciekawe, problem zatorów płatniczych narasta, mimo że teoretycznie sytuacja finansowa statystycznej firmy się poprawia. Depozyty przedsiębiorstw w bankach szybko rosną (w maju poszły w górę o 8,2 proc. r/r), a wskaźnik płynności (oszczędności wobec bieżących zobowiązań) wzrósł w pierwszym kwartale 2011 r. do rekordowego poziomu 38,9 proc. To znaczy, że raczej spada moralność płatnicza niż pogarsza się kondycja firm.
— Teoretycznie płynność w sektorze przedsiębiorstw jest wysoka. Nie ma podstaw do tego, by w gospodarce nasilał się problem przeterminowanych płatności. Warto to zjawisko monitorować — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista BNP Paribas Polska.
Król pokonany
Z rankingu barier płyną jednak też pozytywne sygnały — zdetronizowany został problem słabego popytu. Od początku prowadze- nia badania był to główny problem przedsiębiorców. W ostatniej edycji słaby popyt znalazł się na drugim miejscu — jako główną barierę wskazuje go 15 proc. Gazel (wobec 19 proc. w poprzednim kwartale).
— Przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać, że koniunktura się poprawia. To dobry znak — dotąd firmy wstrzymywały inwestycje, bo obawiały się o rozwój sytuacji gospodarczej. Teraz niepokoje wreszcie ustępują — twierdzi Marcin Mróz.
Od trzech kwartałów wyraźnie wyższy jest odsetek firm, dla których główną barierą w rozwoju jest biurokracja i zmienność przepisów. A to... dobra wiadomość.
— Biurokracja jest tematem zastępczym. Kiedy przedsiębiorcy nie mają innych powodów do narzekania, narzekają na przepisy, podatki i procedury. Kiedy przybywa firm, dla których główną barierą jest biurokracja, oznacza to, że koniunktura się poprawia — uważa Marcin Mróz.