Firmy mają problem ze zwrotem VAT

Łukasz Ruciński
24-01-2003, 00:00

Złe przepisy znów zagrażają przedsiębiorcom. Eksporterzy obawiają się, czy w ogóle odzyskają przysługujący im VAT. Jeżeli nie, to niesolidność prawodawcy będzie ich drogo kosztować.

Sytuacja eksporterów jest nie do pozazdroszczenia. W najlepszym razie mogą miesiącami czekać na zwrot podatku VAT, w najgorszym — dostaną ułamek przysługujących im kwot.

Całe zamieszanie to skutek nowelizacji VAT z października ubiegłego roku. Zmieniona ustawa mówi, że bezpośredni zwrot nadwyżki podatku nie może przekraczać kwoty naliczonego obciążenia, wynikającego — uwaga! — z zapłaconych faktur i dokumentów celnych.

Nadal obowiązuje też stare ograniczenie, zgodnie z którym kwota zwrotu nie może przekraczać 22 proc. całości obrotu opodatkowanego stawkami niższymi niż stawka podstawowa VAT (22 proc.). A taki występuje np. w eksporcie, opodatkowanym stawką 0 proc. Warunki są łączne: do zwrotu trafia oczywiście niższa kwota. O ile w ogóle...

Nie wiadomo bowiem, co dokładnie znaczy „całość obrotu”. Rodzi się kluczowe pytanie: za jaki okres obrót będzie „całością”? Czy ma to być obrót za miesiąc, w którym podatnik wystąpił o zwrot VAT? Czy też obrót za cały okres, w którym przedsiębiorca naliczał podatek, ale nie mógł go odzyskać, bo, zgodnie z nowo dodanym warunkiem, nie miał jeszcze zapłaconych faktur?

Jak pokazuje przykład (ramka), rozróżnienie jest niebagatelne.

— Przyjęcie przez urzędy pierwszego wariantu będzie śmiertelnym zagrożeniem dla polskiego eksportu. Przedsiębiorcy utracą prawo do zwrotu olbrzymich kwot naliczonego podatku. Dla wielu firm oznacza to po prostu koniec działalności — alarmuje Piotr Rogulski ze Stowarzyszenia Ochrony Praw Przedsiębiorców.

Zasady wykładni przepisów podatkowych nakazują interpretację wprost. Tymczasem literalna wykładnia przepisów o zwrocie bezpośrednim wskazywałaby, że należy uwzględniać tylko obrót z miesiąca wystąpienia o zwrot. Stowarzyszenie próbuje wyjaśnić sprawę w Ministerstwie Finansów. Listownie poprosiło o jednoznaczną wykładnię przepisów. Przedstawicielom stowarzyszenia udało się spotkać z Ireną Ożóg, która wówczas pełniła jeszcze funkcję wiceministra odpowiedzialnego za kwestie podatkowe.

— Niestety, to, co usłyszeliśmy, zdaje się pośrednio potwierdzać najgorszy scenariusz. Minister Ożóg powiedziała, że podatki rozlicza się miesięcznie — relacjonuje Piotr Rogulski.

Irena Ożóg obiecała odpowiedzieć na pismo stowarzyszenia w ciągu 30 dni. Jednak jej dymisja sprawiła, że wyjaśnienie w tym terminie jest mało prawdopodobne.

Okiem eksperta

Dwa rozwiązania

Opisanych trudności można byłoby uniknąć na gruncie obowiązujących przepisów. Trzymając się przedstawionego przykładu — przedsiębiorca w deklaracji styczniowej wykazuje podatek do przeniesienia i, po dokonaniu płatności faktur w marcu, składa korektę deklaracji styczniowej, przekwalifikowując podatek do przeniesienia na podatek do zwrotu. Niestety, istnieje dość powszechna praktyka urzędów skarbowych, nieprzychylna takiemu rozwiązaniu, która nie ma zresztą uzasadnienia w przepisach.

Możliwe są dwa wyjścia. Prostsze to wydanie przez ministra finansów wiążącej organy podatkowe interpretacji przepisów, która zabraniałaby wspomnianej praktyki. Drugie polegałoby na zmianie wzoru deklaracji.

Zdzisław Modzelewski

doradca podatkowy firmy Ernst & Young

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ruciński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Firmy mają problem ze zwrotem VAT