Firmy mało korzystają z rynku UE

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-11-13 00:00

Tylko 46 proc. przedsiębiorców UE uważa, że czerpie korzyści z jednolitego rynku. Zdaniem Brukseli, to efekt kiepskich postępów we wdrażaniu unijnego prawa.

Unijni przedsiębiorcy nie są zbyt entuzjastycznie nastawieni do jednolitego rynku. Według najnowszego raportu Komisji Europejskiej (KE), zaledwie 46 proc. firm spośród 5,9 tys. ankietowanych twierdzi, że czerpie z niego korzyści. Najbardziej sceptycznie nastawieni do jednolitego rynku są oczywiście Brytyjczycy. Z raportu wynika, że zaledwie 26 proc. z nich jest innego zdania. Brytyjczykom wtórują francuscy i niemieccy przedsiębiorcy. Zdecydowany optymizm towarzyszy zaś Włochom, Irlandczykom i Grekom.

Zupełnie innego zdania niż przedsiębiorcy są brytyjscy konsumenci, którzy we wspólnym rynku widzą dużo więcej zalet. Aż 51 proc. uważa, że przynależność do unijnych struktur pozytywnie wpływa na ceny i bogactwo oferty towarów. Jest to jednak odosobniona postawa, gdyż przeciętna satysfakcja unijnego konsumenta kształtuje się na poziomie zaledwie 41 proc. Jednak KE nie opuszcza optymizm. Zdaniem Brukseli w ciągu dekady PKB we wspólnocie będzie wzrastać o 1,1 proc. PKB, a przedsiębiorcy będą mogli korzystać z tańszych usług finansowych. Zmaleją też koszty transakcji, a zatrudnienie będzie wzrastać o 0, 5 proc.

Komisja uważa, że sceptycyzm przedsiębiorców co do korzyści z jednolitego rynku wynika głównie z braku wystarczającej wiedzy. Dlatego radzi, aby biznes w większym stopniu korzystał z dużych możliwości, jakie daje unijne prawo, i odważniej zdobywał nowe rynki.

Unijni eksperci znają jednak przyczynę takiego rozczarowania przedsiębiorców. Jest nią kiepska implementacja unijnych dyrektyw dotyczących jednolitego rynku przez większość członków UE. Według raportu, zaledwie pięć państw: Szwecja, Dania, Finlandia, Wielka Brytania i Holandia, wdrożyło do swojego systemu prawnego 98,5 proc. dyrektyw. Od 1992 r. deficyt w implementacji wzrósł z 1,8 proc. do 2,1 proc. Ten niekorzystny trend miał być zastopowany przez nałożenie obowiązku na prawnych maruderów dołączenia do czołówki wiosną 2003 r.