Firmy odzyskają jednak pieniądze za targi

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 07-01-2009, 00:00

Zwycięstwo! Miało nie być dotacji za udział w targach.Najpierw było: "Nie, bo nie",potem: "Nie, bo się nie da".

W walce z biurokracją pomogli premier, Bruksela i "Puls Biznesu"

Zwycięstwo! Miało nie być dotacji za udział w targach.Najpierw było: "Nie, bo nie",potem: "Nie, bo się nie da".

A jednak.

O sprawie "PB" informował w wakacje. W czerwcu Ministerstwo Gospodarki poinformowało przedsiębiorców, którzy mieli otrzymać zwrot części kosztów za udział w targach, że jednak pieniędzy nie będzie. Sęk w tym, że targi już się odbyły, firmy wyłożyły pieniądze, licząc na dofinansowanie (nawet 50 proc., maksymalnie 20 tys. zł).

Pomogły waluty

Sprawa dotyczyła 327 wniosków, czyli można liczyć, że około setki firm (każda mogła brać udział w kilku imprezach). Ale udało się. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia firmy dostały informację, że pieniądze się jednak znalazły. Komunikat resortu jest zawiły. W skrócie chodzi o to, że dzięki m.in. korzystnym zmianom kursowym powstały oszczędności, którymi można "obdarować" przedsiębiorców. Wicepremier Waldemar Pawlak podpisał już stosowne rozporządzenia. Jego resort czeka na zatwierdzenie list rankingowych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Podobno wypłaty mają nastąpić do końca kwietnia.

Jak z nimi wygrać

— Sprawa walki z Ministerstwem Gospodarki o wypłacenie obiecanych dotacji targowych była dla mnie bardzo pouczająca. Najpierw usłyszałem od urzędników: "Nie, bo nie". Po interwencji Konfederacji Pracodawców Polskich i Lewiatana usłyszałem nieoficjalnie: "Nie, bo się nie da". Po interwencji u premiera i w Komisji Europejskiej zdarzył się cud — zmiana rozporządzenia ministra korzystna dla przedsiębiorców — opowiada Marek Wolski z firmy MM Studio, która eksportuje artykuły dekoracyjne oraz tekstylia.

To on rozpoczął walkę z ministerstwem. Dziś ma radę dla innych przedsiębiorców.

— Jeśli jakiś urzędnik mówi, że się nie da wypłacić obiecanej dotacji, to najpierw należy nagłośnić sprawę w "Pulsie Biznesu" (na tym tytule przedsiębiorcy mogą polegać, na innych... niekoniecznie), potem wysłać list otwarty do premiera gromadząc pod nim maksimum podpisów poszkodowanych, wreszcie wysłać skargę do Komisji Europejskiej — mówi Marek Wolski.

I zastanawia się, kiedy urzędy zaczną przejmować odpowiedzialność za błędy własnych urzędników.

— Na razie czynią to dopiero po rozpętaniu medialnej burzy, sięgającej naj- wyższych szczebli władzy krajowej i unijnej — pod- kreśla współwłaściciel MM Studio.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu