Firmy public relations walczą o wizerunek

KAJ
24-04-2009, 00:00

Przedstawiciele branży przekonują, że prawdziwy public relations to nie manipulacja. Winni takiego postrzegania PR są m.in. politycy.

Przedstawiciele branży przekonują, że prawdziwy public relations to nie manipulacja. Winni takiego postrzegania PR są m.in. politycy.

Wczoraj w mediach opublikowany został list, w którym czytamy m. in.: "W ostatnim czasie nagminnym stało się nadużywanie w debacie publicznej terminu public relations. Wyrażenie to jest stosowane przez uczestników życia publicznego, szczególnie polityków, jako określenie równoznaczne z manipulacją, propagandą czy kłamstwem. (...) Jako przedstawiciele branży PR, środowiska naukowego i biznesowego stanowczo protestujemy przeciwko deprecjonowaniu terminu public relations".

Autorami apelu są m.in. Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Paweł Trochimiuk, prezes Związku Firm Public Relations, dr Dariusz Tworzydło, prezes Polskiego Stowarzyszenia Public Relations i prof. dr hab. Janusz Adamowski, dziekan Wydziału Dziennikarstwa UW.

— Pora zauważyć problem fałszywego postrzegania istoty naszego zawodu. A jest nią przecież działanie w zgodzie z zasadami etyki i branżowym kodeksem dobrych praktyk. Zamierzamy walczyć z utożsamianiem naszej pracy z kłamliwą propagandą — podkreśla Paweł Trochimiuk.

Akcja ma służyć podtrzymaniu zaufania do profesjonalnych ekspertów z branży. Przyznaje też, że środowisko PR, jak każde inne, nie jest święte i ma swoje czarne charaktery czy niechlubne historie.

Prof. Jerzy Bralczyk, od lat śledzący język debaty publicznej, zgadza się, że zwrot "PR" jest nadużywany i bywa słowem-wytrychem w dyskusji przy braku lepszych argumentów. Choć nie uważa, żeby było używane jako synonim kłamstwa. Nie w tym problem.

— To raczej kwestia tego, do czego politycy czy biznesmeni używają public realtions. Samo kreowanie wizerunku polityka nie jest niczym zdrożnym. Problem pojawia się wtedy, gdy ma to maskować brak konkretnych działań z jego strony. I to wytykają sobie dyskutanci. Tak samo elegancki ubiór nie jest zły, o ile nie pomaga oszustowi przy wyłudzeniach — uważa językoznawca.

Prof. Jerzy Olędzki, kierownik Międzyzakładowej Pracowni Marketingu Medialnego i PR w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, uważa jednak, że większość Polaków myli pojęcia. Dlatego podpisał się pod listem.

— Public relations to zarządzanie komunikacją, rzetelne informowanie opinii publicznej o działalności spółek, ich ofercie i produktach, a także pomoc w budowaniu strategii biznesowej. Nie można tego mylić ani z propagandą, ani z reklamą — uważa Jerzy Olędzki.

Do wczoraj pod elektroniczną wersją listu zamieszczoną na stronie glospr.pl, podpisało się prawie 800 osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Firmy public relations walczą o wizerunek