Firmy rodzinne wciąż mają pod górkę

Urzędy Skarbowe i ZUS to dla familijnych biznesów groźniejsi przeciwnicy, niż niekorzystny rynek czy kryzysy gospodarcze

Konsumenci coraz bardziej ufają spółkom z rodzinnymi korzeniami. Nie sprzyja jednak takim przedsiębiorcom otoczenie prawne i administracyjne — wynika z czwartej edycji badania „Polacy o firmach rodzinnych” przygotowanego przez Fundację Firmy Rodzinne (FFR) na próbie ponad tysiąca Polaków.

Korporacje mają lepiej

— Wciąż mamy do czynienia z systemem, który bardziej przedsiębiorców gnębi niż im pomaga, mimo, że wiele barier utrudniających firmom działanie zostało usuniętych albo zniknie w niedalekiej przyszłości — mówi Adam Sadowski, założyciel Centrum im. Adama Smitha. Zauważają to również Polacy. Aż 80 proc. z nich na pytanie o to, kto jest winny powstawania problemów doprowadzających przedsiębiorców do upadku, odpowiedziało, że urzędy skarbowe oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Te instytucje są dla rodzimych spółek groźniejszymi przeciwnikami niż niekorzystny rynek czy kryzysy gospodarcze.

— Rząd co prawda pracuje nad zmianami mającymi ułatwić życie firmom. Przykładem jest choćby nowa Konstytucja Biznesu. Jednak wiele nowych przepisów, zamiast pomagać, tworzy nowe obowiązki i utrudnienia dla przedsiębiorców. Na przykład Ustawa o podatku dochodowym to dodatkowe 87 stron, które firmy muszą przeczytać i zrozumieć — mówi Dariusz Bednarski, partner zarządzający w Grant Thornton. Jego zdaniem rodzime spółki wciąż mogą liczyć na mniejsze wsparcie ze strony rządu, niż choćby zagraniczni inwestorzy. — Ci ostatni są u nas hołubieni. Dużo mówi się o tym, ile nowych miejsc pracy powstanie w związku z ich inwestycjami, a zapomina, że zagraniczne firmy po pierwsze ulokują biznes w specjalnej strefie ekonomicznej, gdzie mogą liczyć na duże benefity, a po drugie odbiorą polskim firmom kadry, które te spółki przeszkoliły. Rodzinne przedsiębiorstwa mają coraz większy problem ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników — podkreśla Dariusz Bednarski.

— Sytuacja nadal wygląda tak, że ulgi są przeznaczone głównie dla korporacji, a rodzinnym firmom pozostaje płacenie podatków. Tymczasem polskie spółki powinny mieć co najmniej takie same korzyści, jakie od naszych rządów dostają międzynarodowi giganci — mówi Adam Sadowski.

Jego zdaniem sporym utrudnieniem jest także samo nastawienie pracowników urzędów publicznych, którzy przedsiębiorców często traktują jak kombinatorów.

— Administracja nie zmieniła się w ciągu ostatnich trzydziestu lat i nadal działa tak, jak w czasach PRL-u — podsumowuje Adam Sadowski. — To częściowo prawda, ale warto zdawać sobie sprawę, że wielu urzędników chciałaby pomagać firmom, nie pozwala na to jednak mało przyjazne otoczenie prawne — twierdzi Małgorzata Mączyńska, koordynatorka projektów w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

Chętnie kupują od familijnych

Pocieszający jest fakt, że przedsiębiorca rodzinny cieszy się największym zaufaniem Polaków wśród wszystkich zawodów. Mniejsze ma ksiądz, urzędnik czy dziennikarz. Jednak wsparcie społeczeństwa to za mało. — Firmy potrzebują go także ze strony państwa — podkreśla Dariusz Bednarski. Sympatia Polaków do właścicieli rodzinnych biznesów jest na tyle duża, że przekłada się na chęć zakupu oferowanych przez nich produktów czy usług.

— Niemal 40 proc. badanych jest skłonnych kupić droższy z dwóch podobnych produktów, jeśli będzie on pochodził z firmy rodzinnej. Przy tym prawie 30 proc. deklaruje, że może w takim przypadku dopłacić różnicę w cenie wynoszącą nawet więcej niż 10 proc. — zwraca uwagę Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes FFR. Raport odpowiada także na pytanie, co przekonuje konsumentów do rodzinnych firm. Okazuje się, że najczęściej mają oni poczucie, że w takim przedsiębiorstwie sam właściciel pilnuje jakości produktu. Doceniają również fakt, że produkt pochodzi z Polski oraz wydaje im się, że pracownicy są tam sprawiedliwie traktowani. Duże znaczenie odgrywa także pewność, że rodzinna firma nie zniknie z dnia na dzień.

— Dla konsumentów istotne jest, że rodzinne spółki nie są anonimowe. Za ich produktami i usługami stoi konkretne nazwisko, które ma być gwarancją dobrej jakości, ale i ciągłości funkcjonowania biznesu — dodaje Katarzyna Gierczak-Grupińska. Ponadto z raportu wynika, że Polacy mają coraz lepsze skojarzenia z przedsiębiorcami. Najczęściej określają ich pozytywnymi cechami, takimi jak zaradny (30 proc. ankietowanych) czy uczciwy (27,1 proc.). Właściciele rodzinnych firm są przebiegli zaledwie dla 6,8 proc. Polaków, a tylko 1,9 proc. ocenia ich jako biernych.

Pozytywne nastawienie do biznesu naszych rodaków widać także w odpowiedzi na pytanie, gdzie ankietowani najchętniej podjęliby pracę. Na pierwszym miejscu pojawiła się firma rodzinna (24 proc.), a dopiero potem duża korporacja (20 proc.). Ponadto coraz więcej osób chciałoby założyć własny biznes — aż 44,2 proc., o 11 proc. więcej niż rok temu. Wśród tych respondentów co trzeci myśli o zainicjowaniu rodzinnego przedsięwzięcia.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Firmy rodzinne wciąż mają pod górkę