Firmy telekomunikacyjne mogą zacząć bać się URT

Krzysztof Buczek, Jarosław Królak
07-11-2001, 00:00

Prezes URT może już zablokować każdą działalność telekomunikacyjną prowadzoną na podstawie tzw. zgłoszenia, jeżeli uzna, że może ona zagrażać bezpieczeństwu państwa, obronności lub porządkowi publicznemu. Wśród przedstawicieli branży dominuje opinia, że URT dostał zbyt duże uprawnienia, co może zahamować liberalizację rynku telekomunikacyjnego i ograniczyć do niego dostęp.

Od dzisiaj (7 listopada 2001 r.) obowiązuje nowelizacja ustawy — Prawo telekomunikacyjne. Wyposaża ona prezesa Urzędu Regulacji Telekomunikacji w dużo szersze niż dotąd uprawnienia. Mianowicie może on wyrazić sprzeciw wobec prowadzenia działalności telekomunikacyjnej podlegającej zgłoszeniu, jeżeli uzna, że zagraża ona obronności, bezpieczeństwu państwa lub porządkowi publicznemu. Prezes URT może więc nie dopuścić do rozpoczęcia tego typu działalności gospodarczej. Mało tego, ma prawo także zablokować już prowadzoną działalność telekomunikacyjną objętą zgłoszeniem. Przepisy jednoznacznie stanowią, że działalność objęta sprzeciwem jest bezwzględnie zabroniona.

Prawnicy oraz przedstawiciele telekomów obawiają się, że tak duże uprawnienia URT mogą zahamować liberalizację rynku oraz dostęp do niego, tym bardziej że swoich decyzji prezes URT nie musi uzasadniać.

Ta zmiana prawa telekomunikacyjnego jest skutkiem niedawnych kontrowersji wokół światłowodu instalowanego przy budowanym gazociągu jamalskim, biegnącym przez terytorium RP.

Zgłoszeniu podlega każda działalność telekomunikacyjna nie wymagająca zezwolenia. Dotąd prezes URT mógł wnieść sprzeciw wobec zgłoszenia tylko wtedy, gdy zgłoszenie naruszało przepisy ustawy lub było niekompletne, albo zawarte w nim dane nie były zgodne ze stanem faktycznym. Były to bardzo wąskie przesłanki formalne. Teraz w terminie 21 dni od wpływu zgłoszenia prezes URT może wyrazić sprzeciw praktycznie w każdej sytuacji, powołując się na względy obronności, bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego.

— Prezes URT będzie wnosił sprzeciw po uzyskaniu opinii MON lub UOP. Należy jednak podkreślić, że opinie te nie wymagają żadnego uzasadnienia. Z uwagi na bardzo ogólne sformułowanie nowych przesłanek składania sprzeciwu, prezes URT uzyskał poważne uprawnienie w zakresie wpływu na działalność gospodarczą w dziedzinie telekomunikacji — mówi Krzysztof Żyto, radca prawny z kancelarii Beata Gessel i Wspólnicy.

Zdaniem Jarosława Janiszewskiego, prezesa Telefonii Lokalnej, dla branży korzystniej byłoby, gdyby prezes URT reglamentował działalność operatorów tylko w jasno określonych i uzasadnionych przypadkach.

— Niestety uzyskał na tyle silną władzę, że powołując się na nieostrą przesłankę względów obronności państwa może praktycznie wstrzymać każdą działalność telekomunikacyjną, i to bez uzasadnienia. Trzeba jedynie mieć nadzieję, że prezes URT nie będzie nadużywał swych uprawnień — mówi Jarosław Janiszewski.

Dodaje, że od sprzeciwu prezesa URT można odwołać się tylko do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

— Procedura odwoławcza może jednak trwać wiele miesięcy, a nawet ciągnąć się latami. W tym czasie operator nie będzie mógł działać. Poniesie więc duże straty. Dlatego uważam, że wprowadzone przepisy nie są prorynkowe i nie wspierają liberalizacji rynku usług telekomunikacyjnych — twierdzi prezes TL.

Natomiast Jolanta Ciesielska, rzecznik Netii, uważa, że ocena nowych przepisów będzie zależeć od postępowania prezesa URT.

— Dla operatorów już działających rozszerzenie kompetencji prezesa URT raczej nie powinno stwarzać zagrożenia. Pozytywnie oceniam pojawienie się regulacji pozwalających na pełną kontrolę działalności operatorów z punktu widzenia najważniejszych interesów kraju — mówi Jolanta Ciesielska.

Podobnie uważa Eugeniusz Gaca, wiceprezes El Netu.

— Łączność jest na tyle istotnym elementem obronności państwa, że konieczna jest kontrola działalności operatorów i dostępu do sieci. Obecne zmiany przepisów uporządkują sytuację i pozwolą wyeliminować z rynku podmioty działające wbrew prawu. Będzie to także istotny element podkreślający wiarygodność firm — twierdzi Eugeniusza Gaca.

Zdaniem Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu, wprowadzone przepisy nie są sprzeczne z dyrektywami UE.

Na razie trudno ocenić wpływ wprowadzonych regulacji na rynek telekomunikacyjny. Jedno jest pewne, w oparciu o przesłanki określone w ustawie prezes URT może odebrać przedsiębiorcy prawo do prowadzenia działalności wymagającej zgłoszenia. Przesłanki te zostały określone na tyle nieprecyzyjnie, że istnieje niebezpieczeństwo nadużyć, zwłaszcza że sprzeciw prezesa URT nie wymaga uzasadnienia. Kontrola sądowa jego decyzji jest zasadniczo niemożliwa, bo NSA nie bada merytorycznej prawidłowości wydawanych decyzji. Legalność sprzeciwu prezesa URT będzie trudna do podważenia. Nowe przepisy to jakby miecz Damoklesa zawieszony nad głowami operatorów telekomunikacyjnych.

Tadeusz Komosa, radca prawny, wspólnik w kancelarii prawniczej Linklaters

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Buczek, Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Firmy telekomunikacyjne mogą zacząć bać się URT