Firmy tracą w Polsce miliony na podróbkach

Anna Bełick
opublikowano: 03-07-2018, 22:00

Skala produkcji nieoryginalnych towarów jest olbrzymia. Nie wszystkie naruszenia są wykrywane, a spółki słabo dbają o ochronę swoich rozwiązań.

W Polsce z powodu podrabiania produktów przedsiębiorcy tracą ponad 2,7 mln EUR rocznie, a w całej Unii Europejskiej — blisko 59 mln EUR. W naszym kraju oznacza to jednocześnie utratę ponad 31 tys. legalnych miejsc pracy — wynika z raportu Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), dotyczącego kosztów naruszeń praw tej własności w 13 wybranych sektorach gospodarki. Problem najczęściej dotyka producentów i sprzedawców leków, odzieży, wina i wyrobów spirytusowych, kosmetyków i smartfonów.

— Podróbki zatrzymywane są we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Wciąż wykrywana jest jednak niewielka część podrabianych produktów. Nieuczciwe podmioty zmieniają bowiem nieustannie sposoby importu czy produkcji nieoryginalnych towarów — zaznacza Tomasz Grucelski, adwokat, rzecznik patentowy, wspólnik kancelarii JWP Rzecznicy Patentowi.

W Polsce i za granicą

Co zrobić, aby zwiększyć skuteczność ochrony własności intelektualnej? Po pierwsze, wpisać ją do strategii firmy.

— Poza monitorowaniem rynku czy internetu, prawa własności intelektualnej, takie jak znaki towarowe, wzory przemysłowe czy prawa autorskie, można chronić również na granicy. Wystarczy złożyć wolny od opłat wniosek o podjęcie odpowiednich działań, a celnicy, zatrzymując i sprawdzającsprowadzane do naszego kraju towary, powinni zweryfikować, czy nie ma wśród nich produktów naruszających prawa własności intelektualnej danego przedsiębiorcy. Jeśli służby celne znajdą podejrzany towar, powiadomią przedsiębiorcę, który będzie mógł rozważyć podjęcie działań takich jak zniszczenie podrobionych produktów, złożenie wniosku o ściganie w postępowaniu karnym czy też wszczęcie postępowania cywilnego. Ewentualne dodatkowe koszty mogą pojawić się dopiero po zatrzymaniu podejrzanych produktów — dodaje Tomasz Grucelski.

Konieczność ochrony produktów, zwłaszcza za granicą, podkreśla też Joanna Ossowska- Rodziewicz, prezes Fibar Group Intellectual Property Assets. — Rejestracja wzoru lub znaku na terytorium całej Unii Europejskiej to koszt rzędu 350 EUR. Jeśli zdecydujemy się chronić nasze prawa tylko na rodzimym rynku, cena jest o połowę niższa. Nie są to koszty, z którymi przedsiębiorcy powinni mieć problem, zwłaszcza mając na uwadze potencjalne szkody związane z ewentualnym wykorzystaniem własności intelektualnej. W kwestii patentów koszt rejestracji w systemie europejskim nie powinien przekroczyć 8 tys. zł — wylicza Joanna Ossowska- Rodziewicz.

Zaznacza, że sytuacja wygląda inaczej, gdy przedsiębiorca rozważa ochronę w systemie międzynarodowym. Koszty w tym przypadku mogą przekroczyć kilkaset tysięcy zł — w zależności od skomplikowania zgłoszenia i krajów, w których produkty mają być zastrzeżone. Firma Fibaro, producent urządzeń smart home, działa na ponad 100 rynkach na całym świecie. Korzysta głównie z ochrony w systemie europejskim, amerykańskim,chińskim oraz w PCT (procedura międzynarodowa). Ma ponad 150 zarejestrowanych wzorów i znaków. Jej szefowa mówi, że widać różnice w standardach ochrony na różnych rynkach.

— Mechanizmy ochrony są zasadniczo skuteczne, poza rynkiem azjatyckim, a w szczególności chińskim. Tam każdy kanton ma własne rozporządzenia w zakresie własności intelektualnej, dodatkowo obowiązuje prawo pierwszeństwa rejestracji na rynku chińskim, co w praktyce oznacza, że jeśli rozwiązanie zostało zastrzeżone najpierw w Europie, a w drugiej kolejności w Chinach, z powołaniem się na europejskie prawo pierwszeństwa, w Państwie Środka nie będzie miało mocy prawnej. Jeśli chcemy ustrzec się przed podróbkami na rynku chińskim, rejestrujmy towary najpierwtam — podkreśla Joanna Ossowska-Rodziewicz.

Kwestie sporne

W kontekście podrabianych towarów polskie firmy, szczególnie niewielkie przedsiębiorstwa, borykają się również z innym problemem.

— Przedsiębiorcy, zamawiając towary, często dostatecznie dobrze nie weryfikują, czy zagraniczny producent ma prawa do danego znaku towarowego, wyglądu produktu lub patentu. W efekcie mogą otrzymać kontenery nieoryginalnych produktów, które w wielu przypadkach są zatrzymywane na granicy, a zamawiający zostaje pozwany o naruszenie. By temu zapobiec, nie należy ograniczać się do zapewnień kontrahenta o oryginalności, lecz dokładnie weryfikować zamawiane towary lub korzystać z pomocy rzecznika patentowego — mówi Tomasz Grucelski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełick

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Firmy tracą w Polsce miliony na podróbkach