Firmy wyłożą więcej na ochronę środowiska

Patrycja Otto
opublikowano: 2001-12-20 00:00

1 stycznia 2002 r. wchodzą w życie przepisy mające wymusić na przedsiębiorcach działalność proekologiczną. Producenci i importerzy będą musieli odzyskiwać odpady opakowaniowe w celach recyklingowych. Firmy nie spełniające obowiązków proekologicznych zostaną obciążone opłatami produktowymi. Organizacje producentów szacują, że z powodu tych opłat w ciągu kilku lat ceny produktów wzrosną o 500 mln zł.

Nowy rok przywita przedsiębiorców wieloma nowymi aktami prawnymi. Między innymi wejdą w życie przepisy z zakresu ochrony środowiska.

Najważniejsza jest tu ustawa o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz opłacie produktowej i depozytowej. Stanowi ona, że od 1 stycznia 2001 r. firmy mają obowiązek realizacji ustalonych poziomów odzysku odpadów. Przedsiębiorcy, którzy nie odzyskają wymaganej ilości odpadów zostaną obciążeni opłatą produktową. Jej wysokość zależeć będzie od różnicy między założonym poziomem odzysku a faktycznie zrealizowanym. Odzysk można prowadzić samodzielnie lub za pośrednictwem specjalnej organizacji.

— Organizacja przejmie od firm obowiązek odzysku oraz wszelkie wynikające z tego zobowiązania i konsekwencje finansowe — mówi Michał Dąbrowski, członek zarządu Eko- -Punkt.

Panuje przekonanie, że znacznie tańsze dla firm będzie powierzenie odzysku organizacji niż wykonywanie go samodzielnie.

Michał Korkozowicz, prezes Rekopolu, szacuje, że 70-80 proc. firm wejdzie w kooperację z organizacjami odzysku i recyklingu odpadów, 10 proc. rozwiąże tę kwestię w inny sposób.

— Samodzielnie wykonywać ten obowiązek będą w stanie jedynie ci przedsiębiorcy, którzy posiadają wąski krąg odbiorców i niewiele produktów, czyli około 10 proc. firm — szacuje Michał Korkozowicz.

Zdaniem Michała Dąbrowskiego, większość firm może chcieć przeczekać bezczynnie pierwszy rok obowiązywania nowych przepisów i zapłacić opłatę produktową. Środki z opłat produktowych mają być przeznaczane na finansowanie odzysku i recyklingu oraz edukację ekologiczną w zakresie selektywnej zbiórki odpadów.

Branżę recykligową czekają tłuste lata. Szacunki wskazują, że na przetwarzanie odpadów będzie przeznaczone 1-2 mld zł. Jednak organizacje producentów obawiają się, że ponoszenie opłat produktowych przez firmy może spowodować do 2007 r. wzrost cen produktów o 500 mln zł.

Ustawa o opakowaniach i odpadach opakowaniowych nakłada na sklepy o powierzchni powyżej 25 mkw., sprzedające napoje w opakowaniach jednorazowych, obowiązek posiadania w ofercie podobnych produktów w opakowaniach wielokrotnego użytku. W przeciwnym razie mogą spodziewać się kary grzywny. Obiekty handlowe o powierzchni powyżej 2 tys. mkw. mają obowiązek prowadzać na własny koszt selektywną zbiórkę odpadów. Ustawa stanowi, że producenci i importerzy powinni wyraźnie znakować swoje opakowania, wskazując rodzaj materiałów z jakich zostały wykonane, możliwość ich wielokrotnego użytku oraz przydatność do recyklingu. Sprzedawcy zostali zobowiązani do informowania użytkowników opakowań o możliwościach odzysku, właściwego postępowania z odpadami oraz zastosowanych oznaczeń produktów.

Wraz z nowymi ustawami wejdą w życie rozporządzenia wykonawcze. Określają poziomy recyklingu i odzysku na lata 2002-2007 oraz stawki opłat produktowych.

Michał Korkozowicz uważa, że zbyt wysoki jest docelowy poziom dla opakowań z tworzyw sztucznych.

— Wynosi on 25 proc. na 2007 r. Dla porównania, w krajach UE przewidziany jest 15-proc. na każdy materiał. W kilku krajach ten poziom jest co prawda wyższy, ale w większości nie przekracza 15 proc. Projekt dyrektywy opakowaniowej UE, który ma być przyjęty w przyszłym roku, zakłada podniesienie minimalnego wskaźnika odzysku i recyklingu w 2006 r. do 20 proc. — mówi Michał Korkozowicz.

Istnieje obawa, że przepisy mogą nie spełnić swego zadania ekologicznego z powodu możliwości pojawienia się nadmiernego importu do Polski tanich materiałów opakowaniowych.

— Ministerstwo Środowiska powinno utworzyć organ kontrolny, czuwający nad właściwym wydawaniem pozwoleń na import tych materiałów — uważa Michał Dąbrowski.