Fischer zdecydował się nie występować z ZKiDP
NISKIE KOSZTY: Uczestnictwo w ZKiDP nie wiąże się z dużymi kosztami. Roczna opłata wynosi 300 zł, mniejsze tytuły mogą liczyć na zniżki — informuje Tomasz Roguski, dyrektor Związku Kontroli i Dystrybucji Prasy. fot. BS
Członkostwo w Związku Kontroli i Dystrybucji Prasy (ZKiDP) wiąże się ze składaniem sprawozdań kwartalnych. Na tym tle doszło do sporu między związkiem a Wydawnictwem Fischer, które jednak nie opuści organizacji, aby nie stracić reklam.
Każdy tytuł prasowy wydawnictwa, które jest członkiem Związku Kontroli i Dystrybucji Prasy (ZKiDP), jest zobowiązany do składania kwartalnych sprawozdań według ściśle określonych zasad. Raz w roku musi poddać się kontroli zewnętrznego audytora. W oparciu o sprawozdania, ZKiDP sporządza biuletyny, z których korzystają między innymi domy mediowe i agencje reklamowe.
Kwestia zwrotów
Związek Kontroli i Dystrybucji Prasy dwukrotnie odrzucił sprawozdania Wydawnictwa Fischer. Najważniejszym punktem spornym była kwestia rejestracji prenumeratorów. Wydawnictwo Fischer, korzysta z programu, który sprawdził się w Czechach. Uniemożliwia on jednak sięganie do bazy danych prenumeratorów z minionych kwartałów i dlatego sprawozdania wydawnictwa są niepełne. Przedstawienie kompletnych danych o prenumeratorach jest jednym z podstawowych warunków przyjęcia kwartalnego sprawozdania. Wydawnictwo Fischer nie spełniało warunków stawianych przez ZKiDP również dlatego, że egzemplarze nie sprzedane w kioskach wykorzystywane były w czasie akcji promocyjnych i rozdawane za darmo. Jak twierdzi Tomasz Roguski, dyrektor Związku Kontroli i Dystrybucji Prasy, jest to niezgodne z regulaminem.
— Traktowanie zwrotów na równi z egzemplarzami promocyjnymi, rozdawanymi bezpłatnie, może wpłynąć na zawyżanie danych dotyczących rzeczywistej liczby czytelników. Jest to niezgodne z regulaminem związku — tłumaczy.
Chybiony pomysł
W opłacalność rozdawania nie sprzedanych egzemplarzy wątpi natomiast Zbigniew Gajewski, członek zarządu Polskiego Domu Wydawniczego. Zwroty na ogół trafiają na przemiał prosto z kiosków. Aby je wcześniej odzyskać od kolportera, trzeba podpisać z nim specjalną umowę. Kolporterzy żądają za to dodatkowych pieniędzy, dlatego rozdawanie zwróconych numerów wydaje mu się chybionym pomysłem.
— Tym bardziej że nie ma dowodów na to, że rozdawnictwo spowoduje wzrost sprzedaży reklam — zauważa Zbigniew Gajewski.
Spornym punktem jest także nazwa miesięcznika. ZKiDP wymaga, aby wszystkie człony tytułu pisane były z wielkich liter, tymczasem miesięcznik wydawnictwa Fischer nosi nazwę „Sezon — nowoczesny magazyn nie tylko o podróżach”. Ostatecznie jednak Fischer zrezygnował z wystąpienia ze związku, bojąc się utraty części wpływów z reklam.