Jak szacuje Fisher wspólnie z Harveyem Rosenblumem, dyrektorem ds. badań w Fed, zaledwie 12 takich instytucji dysponuje prawie 70-proc. aktywów jakie są w posiadaniu amerykańskiego systemu bankowego.
Obecny system jest „ewidentnie niesprawiedliwy”. To sprawia, że szanse przechyliły się na korzyść Wall Street w konkurencji z Main Street. W konsekwencji stawia to nasz system finansowy i gospodarkę w ciągłym zagrożeniu – twierdzą przedstawiciele władz monetarnych.
Fisher ma jednak rozwiązanie tej patowej sytuacji. Po pierwsze – zagwarantowanie ubezpieczenia depozytów i dostęp do dyskontowych środków Fed wyłącznie dla tradycyjnych banków komercyjnych, a nie afiliowanych placówek, czy spółek zależnych największych holdingów bankowych.
Po drugie – wierzyciele i kontrahenci wszystkich placówek znajdujących się w strukturach banków „zbyty dużych by upaść”, jak i samych tych instytucji, musieliby podpisać… klauzulę, iż mają wiedzę, że ich inwestycje nie będą mieć rządowych gwarancji.
I na koniec – należy zmienić strukturę holdingów finansowych, tak by każdy wchodzący w nie podmiot prawny podlegał procesowi szybkiej upadłości. To oznacza, że w przypadku zagrożenia bankructwem stosować można byłoby formułę „za mały by ratować”.