Firmy obracające złomem metalowym szukają pomocy w resorcie finansów
Kontrolerzy skarbowi mogą doprowadzić do zapaści recyklingu. Firmy apelują do ministra finansów o rozsądek.
Przedsiębiorcy zajmujący się obrotem i recyklingiem złomu metalowego skarżą się, że padli ofiarą zmasowanych nalotów fiskusa.
— Sytuacja recyklerów do złudzenia przypomina tę, w której 10 lat temu znalazły się świetnie prosperujące firmy komputerowe Optimus i JTT Computer. Metody stosowane obecnie przez fiskusa wobec naszej branży są takie same jak te, które pogrążyły niegdyś branżę komputerową — alarmuje Kazimierz Poznański, prezes Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu.
Nabruździły krzaki
Izba liczy 47 firm. Jej prezes podkreśla, że wszystkie są szykanowane przez skarbówkę. Branża zwróciła się o pomoc bezpośrednio do Jacka Rostowskiego, ministra finansów.
W ocenie urzędów kontroli skarbowej, branża złomiarska przez lata na szeroką skalę miała wyłudzać zwroty podatku VAT, przez co budżet państwa tracił krocie. Inspektorzy wykryli łańcuszki firm-krzaków i tzw. słupów, którzy wystawiali lewe faktury, ale podatku VAT nie odprowadzali. Na podstawie fałszywych faktur podatek mieli sobie odliczać odbiorcy złomu, którzy dostarczali go do hut. To wersja fiskusa.
— Kontrolerzy idą po linii najmniejszego oporu i blokują konta oraz nakładają dotkliwe kary na uczciwe firmy, a nie na oszustów, do których nie potrafią dotrzeć. Uczciwe firmy nie miały możliwości sprawdzenia każdego małego dostawcy i ocenić, czy wystawiane przez nich faktury były rzetelne. Ale to one stały się kozłami ofiarnymi — mówi Kazimierz Poznański.
Ofiarą fiskusa padła już giełdowa spółka Drop. Skarbówka ciągle siedzi w firmie i kontroluje jej rozliczenia podatkowe za 5 lat wstecz. Nałożyła już 600 tys. zł domiaru, który spółka zapłaciła. Zamierza jednak walczyć w NSA.
— Wszystkie nasze transakcje były zgodne z prawem. Podważono wiarygodność faktur VAT, które dostaliśmy od jednego z drobnych dostawców. Jednak fiskus nie skontrolował go, tylko uderzył w nas — mówi Zbigniew Chwedoruk, prezes Dropu.
Fiskus twierdzi, że spółka bezprawnie odliczała VAT w latach 2006, 2007, 2009 i 2010. Sprawy są w toku.
Kolejną ofiarą jest Bolmet. Za niezapłacony w 2005 i 2006 r. podatek VAT przez dostawcę złomu fiskus potrącił 1,3 mln zł.
— Ciągle mamy kontrole. Na ponad 100 naszych dostawców zakwestionowano 2. Przed nawiązaniem współpracy sprawdzamy kontrahentów w rejestrach działalności gospodarczej oraz w urzędach skarbowych. Nie było podstaw do podejrzenia ich o nieuczciwość. Jednak to my padliśmy ofiarą. 1,3 mln zł domiaru to dla nas dotkliwy cios. Straciliśmy zysk z ostatnich dwóch lat — opowiada Piotr Święs, wiceprezes Bolmetu.
Dywanowe naloty
Na fiskusa skarżą się inni.
— Kontrole mają wszyscy w branży. Bywa, że jednego dnia wpadają do nas trzy ekipy. Niczego nie znajdują, ale siedzą w firmie i dezorganizują pracę — mówi Janusz Grabowski, prezes Scholz Polska.
Podobnie sprawy wyglądają w firmie Cronimet Polska.
— Branża jest kontrolowana na szeroką skalę. Sprawdza się powiedzenie "Kowal zawinił, a Cygana powiesili". Zamiast ścigać firmy-krzaki, fiskus chce wydusić pieniądze od uczciwych firm, które są ofiarami hochsztaplerów — mówi Mirosław Stanek, pełnomocnik zarządu Cronimetu.
Ministerstwo Finansów szacuje, że z powodu nieprawidłowości w branży budżet traci rocznie około 400 mln zł.