Fiskus kontroluje najsłabiej od lat

Jarosław Królak
opublikowano: 26-02-2008, 07:14

W 2007 r. spadła i liczba kontroli, i wykryta kwota zaległości. Kontrolerzy skarbowi wykryli zaległości tylko na 1,6 mld zł. To  znacznie mniej niż w 2006 r. Firmy uczciwsze czy fiskus słabszy?

„PB” dotarł do najnowszych danych Ministerstwa Finansów (MF) na temat kontroli skarbowych. Okazuje się, że w ubiegłym roku fiskus wyraźnie spuścił z tonu. I to zarówno pod względem liczby kontroli, jak i wykrytych nieprawidłowości w rozliczaniu podatków.


Zyta łaskawa
W 2007 r. urzędy kontroli skarbowej podległe Zycie Gilowskiej przeprowadziły 12,4 tys. kontroli podatników. Dużo czy mało? Oto fakty. W porównaniu z 2006 r. (16,5 tys.) kontroli było o 25 proc. mniej. To dla ekspertów zaskakujące, bo przecież poprzednia ekipa tak wielką wagę przywiązywała do kontrolowania wszystkich i wszystkiego.

— Zmniejszenie liczby kontroli to rezultat działań MF mających na celu zmniejszenie uciążliwości dla uczciwych podatników — tłumaczy Jakub Lutyk, rzecznik MF.

Jeszcze ciekawsze są wyniki akcji kontrolnych. W ubiegłym roku fiskus wykrył zaległości podatkowe firm i obywateli na 1,6 mld zł. To niemal dwukrotnie mniej niż w 2006 r., kiedy ustalono zaległości na 3 mld zł. Ubiegłoroczny wynik służb skarbowych jest najgorszy od 10 lat. Powstaje więc pytanie o przyczyny. Czy mizerne wyniki kontroli skarbowych oznaczają, że podatnicy są uczciwsi i lepiej rozliczają się z fiskusem, czy może pogorszyła się jakość i efektywność pracy kontrolerów? MF nie dało konkretnej odpowiedzi.


Czystka w urzędach
Jasno sprawę stawia natomiast Stanisław Stec, generalny inspektor kontroli skarbowej (wiceminister finansów) w rządzie SLD.

— Coraz mniej opłaca się kombinować przy podatkach i unikać opodatkowania. Szara strefa się zmniejsza, więc można powiedzieć, że podatnicy stają się coraz bardziej uczciwi. Jednak moim zdaniem, główna przyczyna tak drastycznego spadku efektywności kontroli leży gdzie indziej. Poprzedni rząd dokonał czystki na kierowniczych stanowiskach w urzędach skarbowych i urzędach kontroli skarbowych. Władzę przekazano wielu osobom miłym PiS, ale których kompetencje merytoryczne pozostawiały wiele do życzenia. Nowi dyrektorzy nie dali sobie rady z odpowiednim zaplanowaniem kontroli skarbowych i ich skutecznym przeprowadzeniem — twierdzi Stanisław Stec.

Jarosław Chałas, ekspert Business Centre Club, wskazuje na uproszczenia podatkowe.

— Jest mniej kontroli, bo może nie ma czego aż tak kontrolować? Firmy mają 19-procentowy podatek liniowy i przy tym jego poziomie rosną wpływy budżetowe. Nie opłaca się więc kombinować. Następuje wychodzenie z szarej strefy i cywilizowanie stosunków fiskusa z podatnikami — mówi Jarosław Chałas.

Podobnie uważa Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

— Mnóstwo firm skorzystało z liniowego opodatkowania działalności gospodarczej. To uproszczenie spowodowało, że nie opłaca się kantować na podatkach lub robić „błędy”, licząc, że fiskus się nie dopatrzy. Swoje zrobiły także wiążące interpretacje podatkowe. Dzięki nim podatnicy mają pewność, że nie podpadną fiskusowi — tłumaczy Andrzej Malinowski.

Nasz rozmówca zastanawia się, dlaczego zmniejszyła się liczba kontroli.

— Albo kontrolerzy mieli problemy kadrowe, albo po prostu uznali, że nie ma potrzeby przeprowadzać ich na dużą skalę — mówi Andrzej Malinowski.


Stabilność prawa
Marek Kłoczko, sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej, wskazuje na wysoki wzrost gospodarczy.

— W 2007 r. zanotowaliśmy najlepszy od wielu lat wzrost gospodarczy. Firmy mają się dobrze, więc nie opłaca się im kombinować, a przez to narażać. Nic tak nie przeszkadza jak niestabilne prawo podatkowe. A w roku ubiegłym zmian prawa podatkowego nie było, więc firmy lepiej sobie z nim radziły — mówi Marek Kłoczko.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane