Fiskus ma nie bujać swobodnie

Joanna Barańska
29-12-2005, 00:00

Była sobie spółka. Nie za duża, prawie rodzinna, handlowała odzieżą i działo jej się lepiej lub gorzej, aż dwa i pół roku temu wkroczyła do niej kontrola skarbowa. Ta uznała, że kontrahenci spółki są fikcyjni, wystawiane przez nich faktury fikcyjne i że spółka chciała oszukać państwo polskie na jakieś pół miliona złotych z tytułu podatku VAT. Ponieważ zaś spółka jest uboga, nie ma majątku nieruchomego, a ruchomy nie przekracza owego pół miliona, to istnieje prawdopodobieństwo, że zaległego podatku nie zapłaci. Na podstawie stwierdzającej to jednozdaniowej odręcznej notatki inspektora skarbowego, urząd skarbowy wydał decyzję o zabezpieczeniu istniejącego majątku na konto zaległości. Izba skarbowa to podtrzymała, sąd przyznał rację skarbówce.

Sprawa dotarła wreszcie do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Ten rzecz osądził, a kilka dni temu wydał uzasadnienie wyroku. Nie pomoże on wiele danej spółce, która nie wytrzymała zabezpieczenia i została postawiona w stan upadłości. Jest jednak ważny dla setek innych firm, które mogą się znaleźć w identycznej sytuacji. NSA nie wnikał, czy rzeczywiście kontrahenci razem z fakturami byli fikcyjni, bo nie od tego jest sąd administracyjny. Zbadał decyzję o zabezpieczeniu i orzekł, że jest niezgodna z prawem, bo... niepoparta żadnymi dowodami.

NSA zaznaczył, że istnieje co prawda przepis, zgodnie z którym w ramach procedury zabezpieczenia stronie nie przysługuje prawo do wypowiadania się co do zebranego materiału dowodowego. Ale ten materiał musi istnieć. Tu zaś mamy zaledwie wniosek dyrektora urzędu skarbowego o dokonanie zabezpieczenia i notatkę służbową wyliczającą kwotę zaległości podatkowej. W notatce nie podano, na jakiej podstawie wyliczono kwoty. Może urzędnik podliczył podejrzane faktury, ale po tym liczeniu w materiałach sprawy żaden ślad nie został.

Rzekł NSA: zabezpieczyć majątek można, gdy istnieje obawa niewykonania zobowiązania podatkowego. Ciężar wykazania tej obawy spoczywa na organie skarbowym. To nie spółka ma udowadniać, że będzie ją stać na podatek.

Rzekł też NSA: w decyzji o zabezpieczeniu należy określić — na podstawie posiadanych danych, a nie notatki z sufitu! — przybliżoną kwotę podatku. „Oznacza to wykluczenie swobody działania organu podatkowego, także w zakresie ustalenia wysokości przyszłych należności podatkowych” — napisano w uzasadnieniu.

I rzekł jeszcze NSA: o tym, czy istnieje obawa niewykonania zobowiązania podatkowego, powinny przemawiać dowody. Tak mówi prawo.

Tak więc nie będę życzyć Czytelnikom w Nowym Roku urzędników z ludzką twarzą. To by było zbyt wiele, choć pomarzyć wolno. Życzę natomiast przestrzegania prawa — i przez tych, którzy prowadzą interesy, i przez tych, którzy ich prowadzenia pilnują.

Sygnatura sprawy w NSA: I FSK 35/05

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Barańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fiskus ma nie bujać swobodnie