Fiskus najmocniej skubie biednych

opublikowano: 02-12-2020, 15:55

Najniższe podatki nie są w Polsce przywilejem najsłabiej zarabiających, ale najbogatszych – wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Okazuje się, że zapewnienia o szczególnej opiece państwa nad osobami najsłabszymi i najmniej zarabiającymi nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Przynajmniej na gruncie podatkowym i daninami dla ZUS (tzw. klin podatkowy).

Z wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) wynika, że najniższe obciążenia składkowo-podatkowe (21,7 proc.) mają osoby najlepiej zarabiające, tj. uzyskujące dochody powyżej 500 tys. zł rocznie. Wyższe (31,7 proc.) ponoszą zarabiający między 100 tys. zł a 500 tys. zł, a nieco większe (32,9 proc.) uzyskujący dochody między 50 a 100 tys. zł. Poniżej tych pułapów podatki i składki zaczynają spadać: zarabiający rocznie od 30 do 50 tys. zł obciążeni są efektywną stawką 29,9 proc.

Najsłabsi natomiast, uzyskujący rocznie poniżej 30 tys. zł, oddają fiskusowi i ZUS 24 proc. dochodów, czyli o 2,3 proc. więcej niż najbogatsi zarabiający rocznie ponad 500 tys. zł (21,7 proc.).

Kółko graniaste
Kółko graniaste
Mimo, że Ministerstwo Finansów forsuje coraz to kolejne daniny “dla bogatych” to nadal relatywnie najwyższe obciążenia ponoszą najmniej zarabiający.

- Niskie oskładkowanie najbogatszych wynika głównie z dwóch powodów. Pierwszy to relatywnie płaski podatek dochodowy z dwoma progami 17 i 32 proc. Drugi to mnogość form zatrudnienia o różnym poziomie oskładkowania i opodatkowania, które dla lepiej zarabiających są furtką do optymalizacji podatkowej. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że zatrudnieni na umowę o pracę są obciążeni klinem podatkowym wysokości 36,6 proc., natomiast zatrudnieni na umowy cywilnoprawne płacą jedynie 23,5 proc., podobnie jak osoby prowadzące działalność gospodarczą – wyjaśnia Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii PIE.

Instytut cytuje badania opinii publicznej, z których wynika, że Polacy uważają, że osoby z niższymi zarobkami powinny płacić zdecydowanie mniej fiskusowi i ZUS. Połowa respondentów wskazała, że osoby uzyskujące średnią płacę powinny płacić stawkę podatkową wysokości 10 proc., a otrzymujący poniżej płacy minimalnej (obecnie 2,6 tys. zł) nie powinny płacić żadnych podatków. Uważają też, że wzrost zarobków powinien oznaczać wzrost obciążeń na rzecz państwa.

Wnioski z raportu PIE byłyby zapewne inne, gdyby rządząca partia zrealizowała kampanijną obietnicę prezydenta Dudy o wprowadzeniu dla wszystkich kwoty wolnej od podatku w wysokości 8 tys zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane