Fiskus nękał firmę… obchodząc prawo

Po przedawnieniu podatku skarbówka ścigała podatnika na drodze cywilnej. W sądach mocno dostała po łapach. Bardzo groźny dla firm precedens rozbity w pył

Wyobraźnia i fantazja urzędników z II Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie są godne podziwu, ale w złym tego słowa znaczeniu. Wymyślili, że skoro nie dopilnowali 5-letniego terminu i dopuścili do przedawnienia zobowiązania podatkowego, to odbiją sobie porażkę, żądając pieniędzy na drodze cywilnej, bo na niej okres przedawnienia jest dwukrotnie dłuższy. Bardzo się przeliczyli.

BŁĄD FISKUSA:
Zobacz więcej

BŁĄD FISKUSA:

Sądy zgodnie uznały, że organy skarbowe nie mogą przenosić działań przeciw podatnikom na drogę cywilną. Na pomysłach urzędników nie zostawiły suchej nitki. Marek Wiśniewski

Stop nagonce

Gdyby ten trik stołecznego fiskusa uzyskał akceptację w sądzie cywilnym, to pojawiłby się w Polsce niezwykle groźny precedens, wywracający do góry nogami ugruntowane zasady postępowań podatkowych. Precedens, z którego chętnie korzystałyby wszystkie niemrawe skarbówki. A podatnicy nie mogliby uzyskać ochrony na gruncie ordynacji podatkowej, która stanowi, że zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu po 5 latach. Na szczęście sądy wzięły w obronę firmę, a na urzędnikach nie zostawiły suchej nitki.

— Sądy cywilne — okręgowy i apelacyjny — oddaliły powództwo organów podatkowych. W uzasadnieniu stanowczo stwierdziły, że nie ma podstaw do stosowaniaprzepisów prawa cywilnego do dochodzenia zwróconej części podatku, a nadto działania organów zmierzały do obejścia przepisów ordynacji podatkowej o przedawnieniu. Orzeczenia te wskazują, że organy skarbowe nie mogą przenosić swoich działań na drogę cywilną i w ten sposób kontynuować dochodzenia należności podatkowej. W przeciwnym razie każdy podatnik, każdy przedsiębiorca mógłby się czuć zagrożony z uwagi na dłuższy, 10-letni, termin przedawnienia w prawie cywilnym — mówi prof. Przemysław Drapała, radca prawny z kancelarii Jara, Drapała & Partners, reprezentujący pozwaną firmę.

Kompromitujące dla warszawskiego fiskusa są też okoliczności, w których uznał, że firma budowlana (prosi o nieujawnianie nazwy) jest mu winna pieniądze. Podatnik złożył deklaracje za lata 2001 i 2002, w których wykazał, że ma nadpłatę podatku (1,3 mln zł), więc to skarbówka jest dłużnikiem. Nadpłata została mu zwrócona, ale okazało się, że zrobił to nie ten organ, który powinien.

Pojawił się argument, że nadpłatę oddał urząd niewłaściwy miejscowo, więc pozytywne dla firmy decyzje zostały uchylone. Sprawa trafiła do Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej (wiceminister finansów), który stwierdził, że zobowiązanie podatkowe przedawniło się w 2007 i w 2008 r., i sprawę umorzył.

Diabelski pomysł

Stołeczna skarbówka nie dała jednak za wygraną. Zwrócone firmie nadpłaty uznała za zaległości podatkowe i szukała sposobu na odebranie pieniędzy już po przedawnieniu.

— Gdy okazało się, że od podatnika nie uda się już odzyskać nadpłat ze względu na przedawnienie na gruncie prawa podatkowego, fiskus postanowił przejść na forum sądów cywilnych i należność od firmy traktować jako bezpodstawne wzbogacenie regulowane w Kodeksie cywilnym. Sądy uznały jednak, że uwzględnieniu roszczenia organu podatkowego sprzeciwiają się zasada demokratycznego państwa prawnego i wynikające z niej zasady równości i sprawiedliwości. Podkreśliły, że przedawnienie zobowiązania podatkowego jest instytucją stabilizującą stosunki prawne, a stabilizacja ta działa w obie strony — jest gwarancją zarówno dla podatników, jak i organów podatkowych — relacjonuje prof. Przemysław Drapała. Przedawnienia zobowiązań podatkowych są od lat solą w oku fiskusa.

Bardzo często wykorzystuje kruczki prawne, by przerwać bieg terminu przedawnienia, co pozwala mu dłużej niż ustawowe 5 lat prowadzić postępowania. Jednym ze sposobów jest wszczynanie tuż przed końcem terminu przedawnienia postępowań karnych skarbowych. Przedawnienie wtedy się odwleka. Na takie działania przedsiębiorcy skarżą się od lat. Apetyty fiskusa szły jeszcze dalej. Za poprzedniego rządu resort finansów przygotował nawet projekt przepisów wydłużających okres przedawnienia zobowiązań podatkowych do 10 lat. Nie zdążył go zrealizować. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Fiskus nękał firmę… obchodząc prawo