Fiskus ocenia, czy biznes się opłaca

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2015-04-02 00:00

Skarbówka przyznaje sobie prawo do oceniania racjonalności decyzji biznesowych. I nie pozwoli np. odliczyć VAT, gdy czyjaś strategia nie daje zysków. Sądy widzą to inaczej

Organy podatkowe zaczynają oceniać, czy podejmowane przez podatników decyzje biznesowe mają sens. Kiedy uznają je za nieuzasadnione, automatycznie uważają, że przedsiębiorca nie ma prawa sięgnąć po rozwiązania podatkowe, które w innych sytuacjach są chlebem powszednim. A szczególnie, gdy w ich opinii działania firmy są nieopłacalne dla prowadzonej działalności. Najczęściej takich ocen fiskus podejmuje się, pytany o możliwość potraktowania określonych obciążeń finansowych jako wydatki firmowe i zaliczenia ich do kosztów uzyskania przychodów bądź odliczenia od należnego podatku od towarów i usług (VAT).

TO NIE ROLA DLA FISKUSA:
TO NIE ROLA DLA FISKUSA:
— Fiskus nie powinien występować w roli arbitra analizującego celowość gospodarczą działań podejmowanych przez podatników. Ocena spodziewanych efektów należy do przedsiębiorców — mówi Maria Kukawska, doradca podatkowy, partner w Stone & Feather Tax Advisory.
ARC

Promocja za 1 grosz

Nie — odpowiedział organ podatkowy przedsiębiorcy, który dla nowego produktu zaplanował kampanię promocyjną polegającą na dodawaniu do niego innych wyrobów z wysokim rabatem i pytał o prawo do zwrotu nadwyżki VAT, wynikającej z różnicy między należnym podatkiem a naliczonym w cenie towarów kupionych dla promowania sprzedaży nowego artykułu.

Producent zaplanował tzw. koszykową promocję, czyli sprzedaż w pakietach kilku egzemplarzy nowego produktu (w cenie 14,99 zł) z różnymi dodatkowymi artykułami — w jednych zdrapki warte 30 zł, 50 zł czy nawet 100 zł, w innych doładowania telefonów, konsole do gier, kartony papierosów, oferowane za 0,01 zł każdy. Przedsiębiorca przewidział też kolejne rabaty dla przyszłych sprzedaży hurtowych, w razie ponawiania zakupów, negocjacji handlowych.

Ze sprzedaży koszyka producent miał uzyskać od nabywcy zapłatę, składającą się z normalnej ceny zestawu nowego artykułu ze stawką VAT 8 proc. oraz obniżonej od promujących go dodatków, obłożonych podstawową stopą podatku, czyli 23 proc.

Sprawa była rozstrzygana w Izbie Skarbowej w Łodzi, w odpowiedzi na wniosek o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej. Pierwsze, o czym przypomniał w niej dyrektor izby, to że warunkiem odliczenia podatku naliczonego jest związek zakupów z wykonywanymi czynnościami opodatkowanymi, tzn. których następstwem jest powstanie zobowiązania podatkowego (nr interpretacji IPTPP2/443-607/14-5/JSz). Związek transakcji nabycia z transakcją sprzedaży powinien być bezpośredni. W tej kwestii organ nie dopatrzył się nieprawidłowości. Uznał jednak, że to bez znaczenia, bo i tak w jego ocenie podatnik nie ma prawa do odliczenia VAT.

Nikły związek ze sprzedażą

Dla organu podatkowego ważniejszy okazał się wysoki rabat, sięgający nawet do 99 proc., na towary dodane dla uatrakcyjnienia zakupu. Sprzedaż za 0,01 zł brutto jest marginalna w stosunku do poniesionych przez producenta wydatków na ich nabycie — argumentował dyrektor łódzkiej izby.

Po czym wyliczał, że koszt ich nabycia nie stanowi elementu ceny tych towarów, a i koszt towarów promujących nie jest kosztem ogólnym w prowadzonej przez producenta działalności gospodarczej. Wreszcie, że wydatki te nie przekładają się na uzyskiwany przez przedsiębiorcę obrót z tytułu ich sprzedaży. W ocenie organu podatkowego ich związek z działalnością opodatkowaną jest nikły, a wręcz nie występuje związek przyczynowo-skutkowy, który decydowałby o prawie do odliczenia VAT od towarów promujących sprzedaż. Taka interpretacja zdumiewa podatników i doradców podatkowych.

— W tej sprawie nie chodzi o transakcje między podmiotami powiązanymi, co fiskus może badać, ale o relacje z klientami i handlowcami, i zachętę do współpracy — mówi Maria Kukawska, doradca podatkowy, partner w Stone & Feather Tax Advisory. Jej uwagę zwróciła ocena związku zakupu i sprzedaży nagród z ich wpływem na efekty prowadzonej działalności.

— Uważam, że fiskus w ogóle nie powinien występować w roli arbitra oceniającego celowość gospodarczą takich działań. Mówiąc o nikłości związku, wyraża bowiem opinię, że taka polityka promocyjna nie może się przełożyć na przychody. Ocena skuteczności tych działań należy do przedsiębiorcy — podkreśla doradca.

Według Marii Kukawskiej, taka interpretacja otwiera drogę do tego, aby kwestionować każdą promocję, w której producent oferuje coś „za grosz” czy „za złotówkę” — poprzez stwierdzenie, że praktyka ta jest biznesowo nieopłacalna, nie może przynieść przychodów, a zatem po pierwsze koszty przeprowadzenia tej promocji nie są kosztami podatkowymi, a po drugie od nabycia towarów na promocję nie można odliczyć VAT.

Zamknięcie oddziału

Opisana interpretacja nie jest jedyną wydaną w takim duchu. W ubiegłym roku Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) rozpatrywał m.in. sprawę rozwiązania przez bank umów najmu lokali przed ich upływem i kwot należnych ich właścicielom w ramach rekompensaty przewidzianej w porozumieniach o najmie. Wypowiedzenia dotyczyły nierentownych placówek. Bank chciał zaliczyć wspomniane odszkodowania do kosztów uzyskania przychodów, czego nie uznał dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie (interpretacja nr IPPB3/423-57/11-2/JG).

„Dla kwalifikacji prawnej danego kosztu istotne znaczenie ma cel, w jakim został poniesiony. Wydatek zostanie uznany za koszt uzyskania przychodów, jeżeli pomiędzy jego poniesieniem, a powstaniem, zwiększeniem bądź też możliwością powstania przychodu istnieje związek przyczynowy” — przypomniał dyrektor warszawskiej izby.

Według niego tego celu nie uzyskano. Wręcz przeciwnie, bank pozbawił się możliwości korzystania z przedmiotu najmu, który był wykorzystywany do działalności gospodarczej przynoszącej przychody podatkowe — rozwiązanie umowy najmu żadnego przysporzenia nie przyniesie, nie wygeneruje przychodu.

— Jak widać, również w tym przypadku organ podatkowy postawił się w roli oceniającego, co jest dla banku bardziej opłacalne. Dopiero sądy zdecydowały o zaliczeniu opłaty do kosztów firmowych — wyjaśnia Maria Kukawska.

Zmniejszanie strat

„Spółka, redukując wydatki na nierentowne placówki, działała w celu zachowania lub zabezpieczenia przychodów” — polemizował z poglądem izby skarbowej Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie, do którego podatnik złożył skargę. Sąd podkreślił, że rentowność oddziałów przekłada się na przychód banku. I nie do zaakceptowania jest stanowisko organu podatkowego, że gdy bank prowadzi działalność za pośrednictwem oddziałów, zamknięcie jednego z nich lub kilku sprawia, że nie osiąga się przychodu. WSA przywołał też orzecznictwo, zgodnie z którym kary umowne lub odszkodowania stanowią koszt podatkowy, jeśli tylko mają związek z przychodem lub mają na celu zachowanie lub zabezpieczenie źródła przychodu, często zminimalizowanie straty. Nie inaczej podszedł do sprawy NSA, który rozpatrywał kasację dyrektora IS na wyrok warszawskiego sądu I instancji.

„Ścisłe wiązanie kosztu z konkretnym przychodem może doprowadzić do skutków sprzecznych z wolą prawodawcy, który de facto przyznał przede wszystkim podatnikowi prawo do oceny danego kosztu pod kątem jego związku ze źródłem przychodów” — podkreślił NSA w ubiegłorocznym wyroku.

Poza tym NSA stwierdził, że w procesach gospodarczych przedsiębiorca dąży nie tylko do maksymalizacji przychodów, ale też do ograniczania kosztów i obie te wielkości muszą być ujmowane globalnie. Sąd uznał więc, że odszkodowanie dla właścicieli lokali można zaliczyć do kosztów podatkowych (sygn. akt II FSK 1728/12).

— Niestety, fiskus coraz częściej ocenia racjonalność wydatków ponoszonych przez podatnika, kwestionując prawo uznania ich jako koszty uzyskania przychodów — przyznaje Anna Szkudlarek, doradca podatkowy z Kancelarii Prawnej Piszcz, Norek i Wspólnicy. Tak jest na przykład przy kwestionowaniu wydatków ponoszonych przez podatników na studia podyplomowe, kursy czy szkolenia.

— Takie działanie jest oczywiście całkowicie bezprawne. Z utrwalonej linii orzeczniczej jasno wynika, że organy podatkowe nie mogą badać celowości i efektywności nakładów gospodarczych podatnika. Fiskus może jedynie dążyć do ustalenia, czy wydatki podatnika poniesione zostały w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów — podkreśla Anna Szkudlarek.

O biznesowej racjonalności i gospodarczej zasadności ponoszenia określonych kosztów decyduje jedynie ten, kto prowadzi działalność gospodarczą.