Nie dajcie się terroryzować — apeluje znany menedżer
Były menedżer Orbisu udowadnia, że w starciu z fiskusem nie warto od razu składać broni.
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uniewinnił Macieja Grelowskiego, byłego prezesa Orbisu, od zarzutu popełnienia przestępstwa skarbowego.
— Czuję ogromną satysfakcję. Miałem rację, nie poddając się presji inspektora skarbowego i odrzucając jego propozycję dobrowolnego poddania się karze. Jako człowiek niewinny nie mógłbym żyć z piętnem przestępcy. Apeluję do wszystkich prezesów. Nie dajcie się sterroryzować fiskusowi i walczcie o swoje racje w sądach — mówi Maciej Grelowski.
Plusy i minusy
Każdego roku tysiące podatników stają przed niezwykle trudnym dylematem: przyznać się do przestępstwa skarbowego i zapłacić karę fiskusowi, czy też walczyć o swoje do upadłego. Z danych Ministerstwa Finansów (MF) wynika, że w 2009 r. bez walki posypało głowy popiołem i uznało winę 9 tys. podatników (w 2008 r. — 9,7 tys., w 2007 r. — 10,4 tys.). Podatnik płaci karę — zazwyczaj w postaci mandatu karnego. W ten sposób inspektorzy skarbówki łatwo poprawiają statystyki i zwiększają dochody budżetowe. A i o premie łatwiej. Korzystają jednak na tym także podatnicy.
— Dobrowolne poddanie się karze uwalnia od problemu, czyli od usłyszenia zarzutów i procesu karnego — mówi prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.
Jednak jest i druga strona medalu.
— Niestety, trzeba potem żyć z piętnem przestępcy podatkowego. To szczególnie niekomfortowa sytuacja dla osób, które nie popełniły czynu zabronionego, a z rozmaitych przyczyn poddały się karze. Moim zdaniem, nie powinny na to się zgadzać. W ten sposób afirmują błędne stosowanie prawa przez fiskusa. Niestety, godzą się na to także prezesi, członkowie zarządów i księgowi. To zjawisko przybiera już postać patologii — dodaje prof. Modzelewski.
Problem dostrzega Stanisław Stec, były szef kontroli skarbowej.
— Owszem, ci, którzy czują, że mają coś na sumieniu, powinni dobrowolnie poddać się karze, bo to im się opłaca. Absolutnie nie powinny tego robić osoby niewinne, bo tylko potęgują problem. Mają szansę obronić się w sądzie — mówi Stanisław Stec.
Koronny przykład
Maciej Grelowski, wieloletni prezes Orbisu, na własnej skórze odczuwa działania inspektora skarbowego za odrzucenie propozycji dobrowolnego poddania się karze.
— W styczniu 2010 r. inspektor kontroli skarbowej zaoferował mi dobrowolne poddanie się karze. Nie zgodziłem się. Byłem przekonany o niewinności, którą później potwierdził sąd. Moja odmowa była dla niego wielkim zaskoczeniem. W ramach zemsty, bo tak to traktuję, oskarżył mnie o przestępstwo podatkowe — opowiada Maciej Grelowski.
Sprawa dotyczy rozliczeń podatkowych Orbisu za 2003 r. Po 18-miesięcznej kontroli skarbówka stwierdziła, że za prezesury Grelowskiego firma źle rozliczyła koszty, przez co budżet państwa miał stracić 131 tys. zł. Orbis uznał to za błąd i zapłacił brakującą kwotę wraz z odsetkami. To jednak sprawy nie zakończyło. Inspektor skarbowy uderzył w byłego prezesa Orbisu. Oskarżył go o oszustwo podatkowe. Ujęła się za nim Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zaalarmowała, że może dojść do skazania bez podstawy prawnej. W listopadzie 2010 r. sąd uniewinnił Macieja Grelowskiego, potwierdzając, że nie ma mowy o przestępstwie. Sąd uznał, że jako prezes nie tylko nie popełnił czynu zabronionego, ale wręcz wzorowo wypełnił obowiązki nadzoru nad osobami, którym powierzono prowadzenie w firmie rozliczeń finansowych.
Inspektor zaskarżył decyzję sądu o umorzeniu sprawy. W piśmie podkreśla, że sąd błędnie uznał, iż Maciej Grelowski, jako prezes Orbisu, nie jest odpowiedzialny za prawidłowość rozliczeń podatkowych firmy. Zarzucił sądowi umorzenie sprawy na podstawie… opinii Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Sprawę rozstrzygnie sąd okręgowy.