Fiskus wziął się do roboty

Jarosław Królak
opublikowano: 2010-03-16 00:00

W 2009 r. inspektorzy wykryli przekręty za 2,4 mld zł. Poprawili wyniki o ponad 40 proc.

Skuteczność kontroli

skarbowych skokowo wzrosła

W 2009 r. inspektorzy wykryli przekręty za 2,4 mld zł. Poprawili wyniki o ponad 40 proc.

Ubiegły rok był niezwykle udany dla kontrolerów skarbowych. Ze sprawozdania Ministerstwa Finansów (MF) wynika, że w 2009 r. nastąpił znaczny wzrost skuteczności służb fiskusa. W efekcie 10,1 tys. kontroli w całym kraju ujawniono nieprawidłowości na łączną kwotę 2,4 mld zł. To aż o 41 proc. więcej niż w 2008 r. (1,7 mld zł). To niebagatelna kwota, zważywszy na rosnący jak kula śniegowa deficyt budżetowy.

Fiskus ruszył głową

Skąd takie wyniki kontroli?

— Efekty przynosi zmiana strategii kontroli skarbowej oraz stosowanie coraz nowocześniejszych technik, także informatycznych. Większa skuteczność wynika z analitycznego typowania podmiotów do kontroli i ustalania powiązań biznesowych między nimi. Precyzyjnie są więc określane cele kontroli, którymi są przede wszystkim zorganizowane grupy przestępcze specjalizujące się w uszczuplaniu dochodów budżetu państwa — mówi Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu finansów.

Inspektorzy wzięli się przede wszystkim za obrót paliwami płynnymi, który od lat jest obszarem największych przekrętów podatkowych. Na celowniku były też: handel złomem, wyłudzanie zwrotów VAT poprzez fikcyjne faktury, unikanie opodatkowania poprzez przerzucanie dochodów do podmiotów powiązanych czy handel internetowy.

Krócej, czyli lepiej

Położenie nacisku na ściganie grubszych przekrętów znalazło odzwierciedlenie w liczbach. W 2009 r. wyraźnie wzrosła bowiem wartość uszczupleń podatkowych przypadających na jedną kontrolę. Wynosi ona 239 tys. zł. Rok wcześniej było to 161 tys. zł, a w 2007 r. tylko 156 tys. zł. Ziarno wątpliwości zasiewa komentuje Stanisław Stec, szef kontroli skarbowej w rządzie SLD.

— Taki duży wzrost skuteczności można tłumaczyć lepszym planowaniem, ale też większym szczęściem kontrolerów do trafiania w czułe miejsca szarej i czarnej strefy. Po prostu inspektorom udało się namierzyć podejrzane transakcje, powiązania i poszli ich tropem. Chwała im za to. Chciałbym jednak wiedzieć, ile pieniędzy z tych 2,4 mld zł rzeczywiście trafiło do budżetu. Przecież praktycznie wszyscy się odwołują, a to wstrzymuje natychmiastowe płacenie domiaru. Z pochwałami pod adresem resortu poczekajmy więc do zakończenia procedur odwoławczych, bo dopiero wtedy będzie wiadomo, czy decyzje nie były wydawane na wyrost — komentuje były minister.

Co ciekawe, zmniejszyła się liczba tzw. kontroli długotrwałych. W 2009 r. przeprowadzono ich 1,4 tys., podczas gdy jeszcze w 2007 r. było ich aż 2,5 tys. Spadek wyniósł więc 35 proc. Zapewne to efekt ograniczeń ilości i czasu kontroli, zapisanych w ustawie o swobodzie gospodarczej, obowiązujących od marca 2009 r.

Wzrosła liczba tzw. kontroli wynikowych, czyli zakończonych decyzją lub korektą deklaracji przez podatnika. W ubiegłym roku w ten sposób zakończyło się 65,6 proc. wizyt inspektorów. Podatnicy złożyli korekty deklaracji (czyli innymi słowy przyznali się do błędu) na łączną kwotę 269,8 mln zł. Na majątku nieuczciwych podatników służby dokonały zabezpieczeń o wysokości 502 mln zł.

Co czeka podatników w tym roku? Priorytety skarbówki nie zmieniły się. Najważniejszymi kierunkami działań będą przestępstwa akcyzowe, kontrole w zakresie podatku VAT w obrocie wewnątrzwspólnotowym, zwalczanie szarej strefy czy monitoring e-handlu. Czy padnie kolejny rekord skuteczności?

Przykłady akcji fiskusa

1 Spółka zajmująca się transportem drogowym, działając w zorganizowanej grupie przestępczej, odbarwiała olej opałowy i bezprawnie "wyprodukowała" w ciągu dwóch lat ponad 15 mln litrów oleju napędowego. Otrzymała i wystawiła setki fikcyjnych faktur VAT na nieistniejące podmioty. Teraz musi zapłacić 43 mln zł

zaległości podatkowych z odsetkami.

2 36 kontroli w firmach paliwowych ujawniły nie zarejestrowany handel paliwami płynnymi, niedeklarowanie podatku akcyzowego oraz zaniżanie zobowiązań podatkowych wskutek wykorzystywania fikcyjnych faktur na kwotę 148,2 mln zł w podatku akcyzowym, na 44,7 mln zł w podatku VAT i na 15,5 mln zł w podatkach dochodowych.

3 W ramach grupy przestępczej spółka organizowała nie ewidencjonowany skup dużych ilości metali kolorowych. Złom był sprzedawany do hurtowni oraz hut. Wykryto łańcuchy fikcyjnych firm, których jedynym zadaniem było wytwarzanie pustych faktur i wprowadzanie ich do obrotu. Odbiorcy płacili za złom wraz z zawartym w fakturach podatkiem należnym, a podatnik korzystając ze sfałszowanych faktur nie wykazywał go w deklaracjach. Posłużył się fikcyjnymi fakturami wystawionymi przez 16 podmiotów na kwotę 120,5 mln zł. Uszczuplenia podatkowe wyniosły 58,3 mln zł.

4 W ciągu 3 lat pewna kobieta dokonała ponad 8 tys. transakcji sprzedaży przez internet. Specjalizowała się w handlu klockami Lego. Początkowo wyprzedawała klocki swego dziecka. Następnie zaczęła skupować klocki na wyprzedażach w supermarketach i sprzedawać je przez internet z wysoką marżą. Przychodu (prawie 850 tys. zł) nie zgłosiła do opodatkowania, gdyż uznała, że nie prowadzi działalności gospodarczej.

5 Urząd kontroli skarbowej wyśledził podatnika, który nie prowadząc działalności gospodarczej, nie dokonując zakupów ani sprzedaży towarów, uczestniczył jedynie w obrocie fikcyjnymi fakturami VAT pełniąc rolę "znikającego podatnika" w łańcuchu tzw. oszustwa karuzelowego. Wartość fikcyjnego obrotu wyliczono na 56,6 mln zł. Uszczuplenia VAT wyniosły 12,5 mln zł. Źródło: MF

To syndrom kryzysu

Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów

Moim zdaniem, taki nagły i niespodziewany wzrost ustalonych nieprawidłowości przez kontrolę skarbową to syndrom kryzysu finansów publicznych. Nacisk położono na jak najszybsze wydawanie jak największej liczby decyzji, nawet ryzykownych, które raczej upadną w wyższych instancjach. Chodzi o to, aby statystyki dobrze wyglądały. Z tej kwoty 2,4 mld zł spora część do budżetu nie wpłynie. Po pierwsze dlatego, że łatwo zablokować płatność zaległości składając odwołanie, po drugie — część sporów fiskus przegra. Przed kryzysem obserwowaliśmy zupełnie inną praktykę fiskusa. Więcej było staranności, a nawet negocjacji z podatnikiem. Teraz, gdy nie ma rygoru natychmiastowego wpłacania zaległości, fiskus podejmuje większe ryzyko błędnych decyzji.