Są już efekty ustawy o odpowiedzialności majątkowej urzędników
Skarbowcy proszą o grupowe ubezpieczenie OC od kar finansowych. Minister Jacek Rostowski się zastanawia.
Podpis prezydenta Bronisława Komorowskiego pod ustawą o karach finansowych dla urzędników wywołał panikę w resorcie finansów. Urzędnicy wołają: ratunku.
— Jest już pewne, że ustawa wejdzie w życie trzy miesiące po ogłoszeniu. Zawarty w niej katalog naruszeń i związanej z nimi odpowiedzialności majątkowej stawia urzędników resortu finansów w gronie tych, którzy najczęściej mogą jej podlegać — mówi Tomasz Ludwiński, szef NSZZ Solidarność Pracowników Skarbowych.
Związkowcy poprosili o pomoc Jacka Rostowskiego, ministra finansów.
— Zwróciliśmy się pisemnie do pana ministra o zorganizowanie grupowego ubezpieczenia OC dla wszystkich podległych mu pracowników — mówi Tomasz Ludwiński.
Czy minister wyciągnie pomocną dłoń? Trudno się tego spodziewać. Już raz odmówił.
Widmo kar pieniężnych
Ustawa, którą prezydent podpisał w ubiegłym tygodniu, przewiduje kary finansowe do równowartości rocznej pensji dla urzędnika, który wydając decyzję z rażącym naruszeniem prawa, spowodował wypłatę przez skarb państwa odszkodowania obywatelowi lub firmie. Winnych będzie ścigał prokurator, a o wysokości kary zadecyduje sąd.
Na te regulacje przedsiębiorcy czekali wiele lat. Teraz zwiększą się ich szanse w potyczkach z biurokratami. Jednak widmo kar pieniężnych przeraża urzędników.
— W administracji skarbowej i celnej pracuje ponad 60 tys. osób. I to u nas wydaje się najwięcej decyzji w sprawach złożonych i niejednoznacznych interpretacyjnie. Dlatego liczba decyzji, które mogą zostać uznane za nieważne i uchylone z powodu rażącego naruszenia prawa, może być znaczna. Może też pojawić się obawa przed wydawaniem decyzji w skomplikowanych prawnie sprawach, co może doprowadzić do paraliżu skarbówki. Apelujemy więc do ministra nie tylko o grupowe ubezpieczenie OC, ale także o odpowiednie szkolenia i o finansową motywację do podejmowania zwiększonego ryzyka zawodowego — tłumaczy szef Solidarności skarbowców.
Ujawnia, że związkowcy negocjowali już z firmami ubezpieczeniowymi.
— Przy ubezpieczeniu 4 tys. urzędników do kwoty 50 tys. zł na osobę, miesięczna składka wyniosłaby tylko 7 zł na urzędnika. Przy objęciu ubezpieczeniem dużej liczby osób, najlepiej urzędników kilku resortów, można by wynegocjować niskie stawki i wyższą sumę ubezpieczenia. Gwarancję powodzenia tej operacji dałoby zaangażowanie ministra Jacka Rostowskiego — mówi Tomasz Ludwiński.
Co na to ministerstwo?
— Rozważamy wszystkie argumenty za i przeciw tej propozycji — odpowiada Wiesława Dróżdż z biura prasowego resortu finansów.
Sami zapłacimy
Związkowcy już prosili ministra o grupowe OC ponad rok temu. Zostali odprawieni z kwitkiem. Po pierwsze dlatego, że ustawa była jeszcze w powijakach, a po drugie, bo oczekiwali pokrycia składek z budżetu państwa. Teraz nie powielają tamtego błędu.
— Gdyby udało się ministrowi zorganizować grupowe OC dla wszystkich chętnych urzędników, to składki na pewno byłyby niskie. W takiej sytuacji każdy ubezpieczony mógłby zapłacić sam za siebie — dodaje Tomasz Ludwiński.
Co o grupowym OC urzędników sądzą ubezpieczyciele?
— To ciekawy pomysł, lecz obawiam się, że takie wielkie grupowe ubezpieczenie byłoby trudne do przeprowadzenia. Byłoby łatwiej, gdyby urzędnicy ubezpieczali się indywidualnie. Niezależnie od źródła finansowania składek, ubezpieczenie urzędnika to spore ryzyko. Myślę, że roczna składka wyniosłaby co najmniej 500 zł od osoby — mówi proszący o anonimowość pracownik firmy ubezpieczeniowej.
Średnie zarobki w skarbówce to 4 tys. zł brutto, kara równa rocznej pensji wyniosłaby więc 48 tys. zł.