Dwa tygodnie temu ogłosiliśmy rozpoczęcie programu „Indeks bezpieczeństwa flot samochodowych” realizowanego wspólnie przez Safety Logic i „Puls Biznesu”. Dlaczego podjęliśmy się takiego zadania?
Według wyliczeń ETSC (Europejska Rada Bezpieczeństwa Drogowego), 6 na 10 wypadków śmiertelnych związanych z pracą nastąpiło w wyniku wypadku samochodowego, natomiast 40 proc. wszystkich wypadków w ruchu drogowym dotyczy osób pełniących obowiązki zawodowe lub będących w drodze do lub z pracy.
To wystarczający powód, aby dostarczyć przedsiębiorcom praktycznej wiedzy i porad pozwalających im samodzielnie zarządzać ryzykiem ich flot samochodowych. Dlaczego przedsiębiorcy takiej wiedzy potrzebują? Ponieważ z naszego doświadczenia wynika, że jej nie mają.
Zarządzanie ryzykiem to nic innego jak świadomość, kultura, procesy i struktury ukierunkowane na zwiększanie wartości firmy. Powinno ono stanowić integralną część dobrej praktyki biznesowej zarówno na poziomie strategicznym, jak i operacyjnym każdej firmy. Istota zarządzania ryzykiem polega na ocenie stopnia niepewności dotyczącej przyszłości, co stanowi podstawę do podjęcia możliwie najlepszej decyzji w danej chwili. Korzyści płynące z takiego podejścia to: lepsze decyzje, zmniejszona „szkodowość”, mniejsze koszty finansowe i pozafinansowe floty, lepsze planowanie, lepsze wyniki firmy, większa skuteczność działania oraz lepsze relacje z otoczeniem biznesowym i społecznym firmy.
Słowem, korzyści nie podlegają dyskusji. Tym bardziej dziwi, że zarządzanie ryzykiem kojarzone jest przez zarządy firm wyłącznie z mało uzasadnionymi wydatkami. A najpopularniejszy sposób zarządzania ryzykiem przez firmy w Polsce to zakup polisy auto casco. A i to praktykują nie wszystkie firmy. Na porządku dziennym jest stwierdzenie zarządu firmy czy właściciela: „Mamy polisę AC, jak będą szkody — niech się martwi ubezpieczyciel. My jesteśmy zabezpieczeni”. Otóż nie jesteście.
MARIUSZ RADŁOWSKI
ekspert do spraw bezpieczeństwa, Safety Logic