- Masz dość czekania na teslę? Zamów sobie wyścigówkę Formuły E za 200 tys. USD - radzi agencja Bloomberg.

Pierwsza generacja elektrycznych bolidów zamknęła czteroletni cykl ścigania ustalony przez organizatorów serii Formuła E. Każdy zespół miał cztery auta do dyspozycji. W nowym sezonie na starcie pojawią się wyścigówki drugiej generacji.
Formuła E z siedzibą w Londynie jest właścicielem wszystkich bolidów. Kupiła 40 pojazdów płacąc 18,2 mln USD, czyli po około 400 tys. USD za egzemplarz. Następnie zaoferowała je zgłoszonym zespołom w formie leasingu. Teraz chce odsprzedać używane wyścigówki w cenie 200-289 tys. USD.
Auta mają skusić głównie kolekcjonerów ze względu na wartość historyczną, na którą wpływa fakt użytkowania w pierwszych sezonach elektrycznej serii.
Pierwszym mistrzem Formuły E był Nelson Piquet Jr., a ostatnim Jean-Eric Vergne. W klasyfikacji konstruktorów trzy razy najlepsza była ekipa Renault e.dams. W zakończonym niedawno sezonie zwyciężyło Audi Sport Abt Schaeffler.
